poniedziałek, 30 października 2017

Między Młotem a Kowadłem... - Imarthil z Kuźni Imarthila.

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Imarthil, który od czerwca 2012 roku prowadzi blog Kuźnia Imarthila.

Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:




Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Imarthila teledysk.


Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.




Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
Imarthil: Na studiach grałem z kolegami w LOTRa na zupełnym luzie. Pomimo względnego spokoju pojawiały się emocje, sojusze i planowanie bitwy. Bardzo miło wspominam rozgrywki z tamtych dni.
Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
Imarthil: Szukałem dla siebie hobby, żeby mieć odskocznię od pracy. Wróciłem po bardzo wielu latach do pasji z dzieciństwa czyli do figurek w mojej ulubionej skali 1:72. Nie planowałem w zasadzie malowania innych skal chociaż miałem oko również na figurki z LOTRa. Krok po kroku, na błędach uczyłem się malowania figurek. Pamiętam, że blog prowadzony przez Yoriego zrobił na mnie wrażenie. Postanowiłem spróbować swoich sił i zacząłem publikować swoje prace co w zasadzie z różnym efektem robię do dziś.

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
Imarthil: Prostota i intuicyjna obsługa chyba to przeważyło. W zasadzie chciałbym docelowo wiele zmienić na blogu jednak nie mam kompletnie czasu na takie zabiegi.
Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?
Imarthil: Kuźnia z tego względu, że kojarzy się z tworzeniem. Nie skupiam się na figurkach z jednego systemu. W zasadzie maluję dość szerokie spectrum postaci z różnych gier i nie tylko. Imarthil to moja ksywa, której przez lata używałem w grach - takie czwarte imię. Dlatego Kuźnia Imarthila.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
Imarthil: Szczerze nie sprawdzam. Blog traktuję jak archiwum własnych prac. Dzięki niemu mogę śledzić postępy pędzlowania.
Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
Imarthil: Tak, oczywiście w wolnym czasie śledzę. Uważam, że wśród wyWrotowców jest bardzo wielu rewelacyjnych artystów zajmujących się malowaniem figurek z pasją. Podziwiam również scenerie do gier bitewnych pojawiające się na łamach niektórych blogów. Robią wrażenie i kosztują autorów zapewne masę trudu, czasu i cierpliwości. Z powodu permanentnego braku czasu nie jestem w stanie komentować wszystkich prac, które wpadły mi w oko. Przyznam, że takich prac jest bardzo wiele. Mam kilka ulubionych blogów, które zwykle komentuję i regularnie przeglądam.

Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?
Imarthil: Komentarze są miłe i przyjazne co świadczy o bardzo życzliwym i przyjacielskim podejściu do publikowanych prac. Generalnie nie ukrywam, że mam włączoną opcję selekcji komentarzy, bo zdarzały się w przeszłości komentarze nieprzyjemne i jednocześnie niemerytoryczne pisane przez sfrustrowanych pseudo-historyków oraz przez osoby z objawami syndromu "samozwańczego autorytetu". Od kilku dobrych lat nie zablokowałem ani jednego komentarza. Uważam, że kultura komentowania jest naprawdę zacna za co należą się podziękowania i brawa wszystkim wyWrotowcom.
Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Imarthil: Tak, ale szczerze to nie chciałbym go tutaj przytaczać. ;)

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Imarthil: Pewnie, że mam. Regularnie odwiedzam DwarfCryptDancE MacabrEThe Fantasy HammerKrypta KrólówBlog ValadoruManiexiteKostka DominaMałe FigurkowoHakostwo, Well of Eternity, Bitewniakowe pograniczaWojna w miniaturze i kilka innych. Wszystkie aktywnie publikujące blogi są warte uwagi, bo przecież powstają z pasji do hobby i za to należy się szacun.
Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
Imarthil: Staram się codziennie poświęcić przynajmniej godzinę na hobby. Jeżeli biurko znajdujące się stale w stanie artystycznego nieładu, na którym z trudem mieści się stanowisko do malowania HobbyZone można nazwać warsztatem tak to mam warsztat. ;)

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
Imarthil: W moim prywatnym piekle modelarskim dominują dwa rodzaje farbek Vallejo i Citadel. Pigmenty AK i Vallejo. Mam trochę przydatnej chemii głównie Vallejo. Washe tylko i wyłącznie Vallejo (model wash) i Citadel. Pędzle Kolibi i Italeri. Stanowisko HobbyZone.
Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
Imarthil: Wszystkim po trochu z największym akcentem na modelarza.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
Imarthil: Zależy od tematu. Prace historyczne muszę chcąc nie chcąc oprzeć na źródłach, których się staram się trzymać. Jednak nie lubię żadnych ograniczeń. Stąd może największa frajda to malowanie figurek z Alternatywnej II WŚ - SOTTR/INCURSION, gdzie rzeczywistość historyczna miesza się z kompletnie pojechaną po bandzie fantazją. Podobnie jest z malowaniem figurek z Shadow of Brimstone.
Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
Imarthil: Najbrzydszą jaką popełniłem. Mam sporo takich z LOTRa. Powiedzmy, że w zamierzchłych czasach skrzywdziłem swoim "talentem" zbyt wiele figurek. Obiecałem sobie, że jak przyjdzie dogodny moment naprawie zaszłe krzywdy. :)

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
Imarthil: Jest takich wiele, ale wygrywają dwie pozycje. Niechlubnym zwycięzcą plebiscytu są ohydni, gumowaci Niemcy z First to Fight - wszystkie zestawy się tutaj kwalifikują z naciskiem na broń wsparcia. Nadlewki, linie odlewu, koszmarna rzeźba, beznadziejny materiał sprawił, że bardzo źle wspominam malowanie tych figurek. Z przykrością to piszę, ale wolałbym do nich nigdy wracać. Drugi produkt, który odradzam wszystkim to Rzymianie Zvezdy. Mega padlina zaczynając od rzeźby kończąc na plastiko-podobnym, łamliwym materiale. O ile wszystkie pudełkowe zestawy Zvezdy (z większą ilością figurek) są wykonane z tego samego fatalnego materiału to jednak mają całkiem dobre detale i tym właśnie różnią się zdecydowanie od pokracznych i po prostu brzydkich Rzymian.
Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
Imarthil: Mam sporo różnych modeli. Celuję zwykle w te mniej znane. Mam trochę figurek z WH40K i AoS (Warhammera). Zdecydowanie pochodzą z różnych źródeł. Kupują to co mi się w danym momencie podoba. Jakie figurki polecam. Nie będę pisał tutaj o GW czy Warlord, bo wszyscy praktycznie wiedzą, że to produkty dobrej jakości. Produkty Perry Miniatures są według mnie genialne - do tego cena i ilość figurek w pudełku, Prodos - AvP po prostu rewelacja (jestem fanem filmów o Obcym i Predatorze), chociaż dali dranie ciała ze skalą Marines w AvP Hunt Begins Sec.edition, Mantic - figurki do Warpath/Deadzone - są po prostu świetne i klimatyczne (czego nie mogę powiedzieć o bardzo wielu figurkach z KoW), CP Models figurki Sci-fi Alien Federaion i Near Future troopers miodzio, Dreamforge Eisenkern - według mnie ideał sam w sobie - najlepsze figurki Sci-fi odlane z plastiku na koniec modele wydane przez Hasslefree są warte uwagi Kev White robi tutaj genialną robotę - tylko metale, bo figurki z żywicy są przesadnie drogie.

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
Imarthil: Battle Models z Gdyni - zdecydowanie najlepszym sklepem, w którym kupowałem modele jest niezawodny BM do tego ma ciekawy asortyment, w którym gustuję. Polecam jeszcze Modelmanię z Gdańska - szeroki wybór modeli i figurek do gier bitewnych, SCG z Łodzi bardzo fajny i godny polecenia sklep, Vanaheim z Krakowa - dobra komunikacja i obsługa klienta , Wargamera z Warszawy uprzejma, pomocna obsługa, Martolę - ze względu na bardzo duży wybór figurek w skali 1:72 oraz sklep Mgła.
Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?
Imarthil: Historycznie II WŚ - trochę z sentymentu, trochę ze względu na sprzęt/wyposażenie, charakter walk i oczywiście Polaków jako strony konfliktu z naciskiem na Wrzesień 1939. Uniwerum ciężko powiedzieć jest ich kilka AvP, WH, WH40K, Star Wars - bo lubię ten klimat. W WH40K zdecydowanie trzy frakcje mnie intersują Deathwatch, Genestealers Cult i Orks. WH póki co tylko ludzie z Averlandu, System - może odpowiem nietypowo bardzo lubię pograć w AvP i w Shadow of Brimstone. To gry planszowe, z którymi mam obecnie więcej wspólnego niż z bitewniakami. Szybka rozgrywka, możliwość zagrania solo.

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
Imarthil: Mantic - Liche King - przegapiłem go i wypadł "bastardo" z produkcji. :).
W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
Imarthil: W SC2 ryzyko, ale nie mogę, bo nie mam pod ręką tej bardzo fajnej gry. :).

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
Imarthil: W remika. :)
Zdjęcia publikowane na twoim blogu mają niesamowity klimat, może zdradzić sekret i opowiedzieć jakich programów używasz do obróbki zdjęć?
Imarthil: Do obróbki zdjęć używam prostego programu PhotoScape. Właściwie nie zmieniam w zdjęciu za wiele, bo dodaję wyostrzenie +10, obniżam poziom jasności z 0 do -5, dodaję ramkę i efekt starego zdjęcia. Cały przepis na obróbkę moich zdjęć. Do oświetlenia przedmiotów używam niestety zwykłej, leciwej lampy biurkowej, co w zasadzie negatywnie wpływa na  wynik  fotografowania.
Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
Imarthil: Życzliwie. Muszę w tym miejscu gorąco podziękować mojej wspaniałej żonie za wielką cierpliwość jaką dla mnie ma w tej kwestii. :)

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
Imarthil: Niestety nie. Może za jakiś czas to się zmieni. :).
Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?
Imarthil: Oprócz kontynuowania prac nad armia Averlandu, pojawią się kolejne figurki z SoB, modele ze Star Wars oraz jakieś inne dziwolągi. W sumie maluję to na co mam w danej chwili ochotę. Bez przypływu weny nie maluję.

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
Imarthil: Powoli biorę kurs na tworzenie dioram. Za jakiś czas planuję zająć się tym tematem na poważnie. Oprócz mini dioram nadal zamierzam tworzyć figurki przeznaczone do bitewniaków i gier planszowych.
Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
Imarthil: W wydaniu figurkowym chciałem zobaczyć Star Wars, Grę o Tron i Fallouta, ale to już się dzieje. Ostatnio zacząłem oglądać serial "The 100" i przyznam, że jest to bardzo przyzwoita seria. Dobry materiał na grę planszową lub bitewniaka.

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?
Imarthil: W wolnym czasie moim drugim sekretnym hobby jest czytanie bajek dla dzieci, wierszy Brzechwy Tuwima, oglądanie Strażaka Sama, Świnki Pepy, Boba Budowniczego. Tylko nie mówicie nikomu, bo to tajemnica.
Maciek z The Fantasy Hammer przygotował dla Ciebie pytanie: Pytania będą dwa. Na Twoim blogu, poza figurkami z okresu II wojny światowej i Warhammera, pojawiają się wyjątkowe i mroczne figurki ze świata The Call of Cthulhu. Skąd pomysł na malowanie figurek związanych z twórczością Lovecraft'a, gdzie kupujesz figurki i skąd czerpiesz inspiracje dla ich konwersji i historii? Ponadto, czy planujesz napisać jakieś np. opowiadanie na podstawie Twoich wprowadzeń do poszczególnych wpisów?
Imarthil: Lubię działa Lovecraft'a. Dlatego wybór miniaturek i gry planszowej padł na SOB (Shadow of Brimstone). Tutaj znów fantazja miesza się z rzeczywistością jak w przypadku Alternatywnej II WŚ. Taki klimat najbardziej lubię. Figurki kupuję na e-bay lub w sklepach z grami planszowymi. W sklepie Rebel są dostępne figurki z SoB. Generalnie z opowiadaniami jest tak, że pisze je na gorąco jak mam pomysł i czas. Mam zamiar kiedyś ukończyć dwa projekty - Pierwszy to gierka oparta na rywalizacji drużyn w klimacie Sci-Fi "Fallen Colony" - będę tworzyć historyjki szkicujące fabułę. Drugim pomysłem jest figurkowy Dungeon Crawler w świecie fantasy Mam zrobione zapiski z założeniami rozgrywki, ale póki co nie ruszyłem z tym projektem do przodu przez ponad pół roku. Tutaj również historyjki będą opowiadać historię ludzi i opisywać miejsca, w których będzie dotyczyć rozgrywka. Oba tematy patrząc przez pryzmat braku czasu to raczej odległa przyszłość.

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
Imarthil: Skąd czerpiesz inspirację do tworzenia tak ciekawych i zarazem różnorodnych taktyk do AoS ? Nie patrząc na wyniki rozgrywek turniejowych, która armia z AoS według Ciebie jest mocna, ale wymaga od gracza dużo finezji, kombinowania i inwencji podczas rozgrywki.
I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
ImarthilWojtek z Well of Eternity.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.


...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

poniedziałek, 9 października 2017

Między Młotem a Kowadłem... - Sowabud z Tűzzel-Vassal Wargaming és más.

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Sowabud, który od grudnia 2012 roku prowadzi blog Tűzzel-Vassal Wargaming és más.


Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Sowabud teledysk.

Sowabud: Moje gusta muzyczne się zmieniają. Dawno temu, do 89 roku to było Depeche Mode, potem w czasie studiów The Cure, a teraz po wakacjach to Bregovic.

Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
Sowabud: To było dawno temu, chyba w 1999, kolega zabrał mnie do klubu na Mokotowskiej. Koledzy grali tam w dość rozbudowany system napoleoński Newburry(?) metalowymi figurkami, które dla mnie w tym czasie były jednak nieosiągalne cenowo. Wcześniej sam sobie wymyślałem systemy do grania dla plastikowych figurek w 1:72.
Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
Sowabud: Pierwszy post napisałem tuż przed sylwestrem 2012 roku. Chciałem wtedy, zachęcony zarówno przez Wargamera jak i kolegów Węgrów, zacząć propagować system Ogniem i Mieczem na Węgrzech, gdzie mieszkałem i pracowałem. Pierwsze posty poświęcone były niemal wyłącznie OiM i figurkom do niego. Z czasem blog się przerodził w moje kalendarium tego co robię, z bardzo nielicznymi wpisami natury osobistej.

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
Sowabud: Jestem niemalże analfabetą technologicznym, nawet z tym wywiadem sobie średnio radzę. Platforma blogspota jest prosta i nawet takiej osobie jak ja daje się prowadzić. Poza tym ma czytelną i miłą dla oka formę.
Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
Sowabud: Tytuł oczywiście nawiązuje do celu powstania bloga - propagowania OiM. Nazwa to po prostu: "Gra bitewna Ogniem i Mieczem i inne".

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
Sowabud: Licznik sprawdzam zawsze rano i wieczorem. Tak dla siebie. Prowadzę bloga w dwóch niszowych językach (jednym nawet bardzo niszowym) o kilku niszowych grach lub własnych projektach. To determinuje jego stosunkowo niedużą, choć stale rosnącą popularność. Rekord pobił wpis o ostatnich (majowych) zapowiedziach wydawniczych polskiej firmy First to Fight, który zlinkowany na kilka forów przez internautów z różnych krajów ma przeszło 1800 wyświetleń. Nie promuję bloga, a raczej swoje prace, blog służy tu jako platforma do pokazywania zdjęć i komunikacji. Ale to miło, że powoli rośnie grupa odwiedzających, choć trzon ciągle stanowią wielbiciele OiM z Polski i z Węgier.
Swojego bloga prowadzisz od wielu lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?
Sowabud: Śledzę oczywiście, ale na aktywne komentowanie raczej nie mam już czasu. Musi coś mnie strasznie poruszyć lub się spodobać. Jestem też aktywny na forum Strategie i forum Ogniem i Mieczem.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Sowabud: Nigdy nie mialem niemiłego komentarza.
Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Sowabud: Tylko wpisy Maximexa z Finlandii, który czasami komentuje po fińsku. Z pomocą tłumacza google jakoś sobie radzimy.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
Sowabud: Generalnie odwiedzam blogi o bitewniakach historycznych. Jest ich dość sporo. Dwa ulubione z różnych powodów nie są już aktywne - śp. Zwierzaka oraz Yoriego.
W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
Sowabud: W zasadzie przeszedłem na farbki Valejo, choć cały czas posiadam zapas olejnych Humbroli, które wykorzystuję już tylko jako farby podkladowe.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
Sowabud: Trudno powiedzieć. Osiągnąłem w malowaniu w moim przekonaniu "górną strefę stanów średnich" i nie sądzę, aby malował w przyszłości lepiej. Ale malowanie sprawia mi przyjemność, stąd nigdy nie zlecałem malowania, mimo zalegania góry figurek. Nie jestem kolekcjonerem, uwielbiam jak moje figurki ożywają na polach bitew, choć niektóre od wielu lat cały czas czekają na swą premierę. A z grania też lubię najbardziej kontakt z drugą, żywą osobą.
Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
Sowabud: Maluję głównie figurki historyczne, stąd materiały są ważnym elementem tego hobby. Nie jestem jednak purystą i lubię kolory, stąd nawet moi tatarzy są nad wyraz kolorowi.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
Sowabud: Wszystkie bym przemalował, ale to nierealne, więc co najwyżej zmieniam im podstawki.
Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
Sowabud: Maluję dużo plastików w 1:72. Z tej skali wyrosłem, mam ich najwięcej. Nie cierpię jednak przygotowywać figurek do malowania. Zeskrobywanie nadlewek z niektórych figurek jest tak męczące, że aż odrzuca. Do tego stopnia, że niektóre czekają w kolejce, częściowo oskrobane, po kilka lat.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
Sowabud: Mam ok. 3 tysiące figurek plastikowych w skali 1:72 wielu różnych firm. Kilkaset metalowych 15mm do OiM tylko Wargamera. Około setki 28mm zarówno metalowych jak i plastikowych z Gripping Beast, Redoubt Ent, Crusader, North Star, Perry i innych. Teraz dochodzą modeliki O8 w skali 1:600, które nie wiem jak liczyć. Niepomalowanych - pewne drugie tyle.
Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
Sowabud: Plastiki kupuję w Martoli. Metalowe figurki w Wargamerze. Tereny czasami w Jadarze, a farbki w sklepie w galerii Ursynów. Czasami zamawiam też bezpośrednio u producentów.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?
Sowabud: Wywodzę się trochę z innego kręgu niż większość szanownych blogowiczów z Bitewnych Wrót, bowiem nigdy nie grałem w systemy GW, ani ogólnie fantastyczne. Wyjątkiem są ostatnio figurki w 1:72 fantasy firmy Cesar, do których sam sobie wymyślam zasady. Co do okresów historycznych, do których mam figurki to jest ich wiele, a liczba ich rośnie. W 1:72 to: antyk, głównie okres II wojny punickiej, wojna stuletnia, wielkie wojny włoskie (dla systemów własnych lub Basic Impetusa), kampania 1939 i zima 44-45 (Wał pomorski i Operacje Konrad) - system własny, ale też Battle Group Kursk czy Wrzesień. W 15mm to wojny XVII wieku (Siedmiogród, RON, Tatarzy, Szwedzi, Turcy i Moskwa), a w 28mm to wojna 7-letnia w Ameryce Północnej (Muszkiety i Tomahawki) oraz początek średniowiecza (IX-XII wiek w południowej Italii) - armie Normanów, Longobardów, Arabów i Bizancjum dla różnych systemów, ale głównie Lion Rampant. Ostatnio zaś dominuje Cold War Commander w skali 3mm (siły polskie - 7.ŁDD, 15. DZmech i niemieckie - 6.DGrenPanc.
Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
Sowabud: Jest trochę zestawów plastikowych, zarówno tych starych jak i nowych, których nie mogę zdobyć.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
Sowabud: Czasami ciągnie mnie do starych planszówek, zwłaszcza mojego Budapesztu, który dla wlasnych celów gruntownie niegdyś przerobiłem. Z braku czasu nie grałem za dużo w X-winga, który bardzo mi się spodobał i mam do niego sporą flotę.
W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
Sowabud: Nie ma takiej.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
Sowabud: Spokojne i tolerancyjnie. Syn gra w gry, ale nie chce zacząć malować. Żona figurki toleruje, ogląda i chwali.
Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
Sowabud: Uczestniczę w mistrzostwach świata w OiM (turniej w Wilanowie), od trzech lat z tym samym podjazdem Hadży Gireja, raz nawet z niezłym skutkiem (7 lub 8 miejsce) rok temu. Staram się być na Polach Chwały, także w tym roku, choć nie planuję teraz grać w turnieju OiM, a raczej oddać się zajęciom spokojniejszym. Chciałbym pojechać w tym roku na któryś z turniejów Bitwy o Śląsk w OiM.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?
Sowabud: Kilogramy drobiazgów O8 aby skończyć 7. Łużycką Dywizję Desantową i Niemców z 6. DGrenPanc aby móc grać, sukcesywnie malować Włochów do wojen włoskich, Normanów i figurki do IIWW (Operacje Konrad).
Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
Sowabud: W tym samym miejscu, tylko pudełka niepomalowanych figurek będą już na pewno wysypywać się z szafy.

Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
Sowabud: Od póltora roku zawzięcie maluję figurki, robię tereny i modele do zimy 1944/45 dla walk na Węgrzech (Operacje Konrad). I chciałbym móc wreszcie skończyć, ale z czasem kiepsko. Książka, o tym, w moim tlumaczeniu, mam nadzieję ukaże się już jesienią.
Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?
Sowabud: Podróże, jazda na rowerze i bieganie na nartach. Mimo, że to dodatkowa praca, a nie hobby, to bardzo lubię tłumaczyć książki.

Bartek z Asienieboje Wargaming Blog przygotował dla Ciebie pytanie: Jak wygląda wargaming na Węgrzech?
Sowabud: Odpowiem z zastrzeżeniem, że od 4 lat jestem już w Polsce, choć utrzymuję kontakty z przyjaciółmi i kolegami. Liznąłem tylko środowisko bitewniaków historycznych, bo jak wspominałem, produkty GW i inne gry fantasy są mi obce. Środowisko jest małe, w popularne systemy gra po paręnaście osób. Spośród nich najpopularniejszy to FoW w który nie gram. Ale podobają mi się ich kluby, których w Budapeszcie jest kilka i możliwość grania w nich w co się chce. Pewnych rzeczy niestety nie rozumiem. Niektóre gry i produkty nie chcą się tam przyjąć, jak na przykład piękna linia figurek 15mm dla wojny węgiersko-austriackiej 1848-49 (Wiosna Ludów), mimo iż to produkt węgierski, czy figurki do armii Siedmiogrodu do OiM. Może wszechobecne przeświadczenie własnej klęski, w którym wyrastają wszyscy Węgrzy, ma na to wpływ?
Wspominałeś o lokalnych produktach wargamingowych na Węgrzech. Czy możesz powiedzieć coś więcej o tym co robią Węgrzy?
Sowabud: Figurki robi Krisztian Takacs, oglądać je można na stronie wargame.hu a kupić jak na razie przez niemieckich sprzedawców.
Są to dedykowane figurki do wojny Węgiersko-Austriackiej 1848-49 (u nas znanej jako węgierska Wiosna Ludów) a na Węgrzech jako Wojna o wolność 1848-49. Figurki są bardzo ładne, sporo wzorów, także unikalnych formacji jak węgierska Straż Narodowa, w tym "Ojczulek" Bem (jak nazywano naszego generała) oraz inni wyżsi oficerowie obu stron. Będą także formacje polskie. Mam nadzieję najpóźniej w przyszłym roku w końcu je nabyć, tym bardziej, że na wiosnę 2018 roku awizowane jest wydanie Węgierskiej Wojny o Wolność w moim tłumaczeniu.

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
Sowabud: Skąd wizął się pomysł na grę Sarmacki skirmish.
I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
SowabudM.P. z bloga Prawem i Lewem - sarmacka gra figurkowo-przygodowa.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?
Sowabud: Polecam się, jeżeli ktoś szuka informacji o wojskowości Węgier.
Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.

...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

poniedziałek, 18 września 2017

Między Młotem a Kowadłem... - The Fantasy Hammer z The Fantasy Hammer.

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest The Fantasy Hammer, który od grudnia 2012 roku prowadzi blog The Fantasy Hammer.



Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:




Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez The Fantasy Hammer teledysk.


Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
The Fantasy Hammer: Moja przygoda z fantastyką i figurkowymi systemami bitewnymi rozpoczęła się dość standardowo. Jeszcze w gimnazjum zostałem zarażony pasją do świata Warhammer Fantasy. Na niemal każdej przerwie lekcyjnej wyciągaliśmy karty postaci do WFRP i kości, a Mistrz Gry prowadził nas wśród niebezpieczeństw Zamku Drachenfels i Wewnętrznego Wroga. Potem przez chwilę było Advanced Dungeons and Dragons i Vampire Masquarade oraz niesamowita seria Baldur's Gate. W tym momencie samo RPG i gry komputerowe przestały mi jednak wystarczać, a jak wiadomo w Internecie jeszcze nie za wiele się działo. Odkryłem wówczas Warhammer Fantasy Battles i absolutnie zakochałem się w tym systemie. :) Z początku grałem pożyczonymi figurkami Nieumarłych i odgrywaliśmy fluffowe ataki Nagasha na Imperium. Później było już z górki i nie było miesiąca bym nie kupił chociaż jednego blistra i to z każdej możliwej armii. Przeczytałem przy tym chyba wszystkie możliwe kodeksy armijne. :) Malowanie figurek było dla mnie w ten czas wyłącznie dodatkiem do grania i wynikało raczej z niechęci do wystawiania bezbarwnych oddziałów. W krótkim czasie dysponowałem już pokaźnym zestawem figurek, które niestety później straciłem...

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
The Fantasy Hammer: Blog TFH niedługo będzie świętował swoje 5-te urodziny. :)  Grami bitewnymi interesuję się od ponad 15 lat, a fantastyką odkąd tylko sięgam pamięcią (prowadziłem kiedyś nawet stronę jednego z zakonów Baldur's Gate). Po stracie kolekcji figurek, przez kilka lat "siedziałem w uśpieniu", gdyż stałem się raczej obserwatorem niż uczestnikiem naszego wspólnego hobby. W pewnym momencie odkryłem świetną stronę asrai.org (obecnie asrai.druchii.net), a wraz z nią zauroczył mnie bajeczny świat Leśnych Elfów. Mimo że nie była to wówczas zbyt konkurencyjna armia do grania (przestarzały kodeks) to do tej pory uważam ją za najpiękniejszą z armii świata Warhammera. W końcu zdecydowałem się na zakup Batalionu Leśnych Elfów. Chciałem wówczas powrócić nie tylko do kolekcjonowania figurek, ale również pomalować elfy w kolorach jesieni (ulubiona pora roku mojej Żony). W tym samym czasie stałem się też zapalonym czytelnikiem bloga Massive Voodoo i odkryłem nowo powstałe Wrota, a wraz z nimi szereg arcyciekawych polskich blogów (np. DancE MacabrE, czy Coloured Dust). Od razu pomyślałem, że może warto byłoby założyć motywacyjnego bloga i wrzucać na niego zdjęcia pomalowanych przeze mnie figurek oraz innych związanych z fantastyką rzeczy. Moją pierwszą pomalowaną figurką na TFH była konwersja Driady Branchwraith do armii Leśnych Elfów.

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
The Fantasy Hammer: Wybór Blogspota to kwestia gustu (nie przepadam za Wordpressem) i poniekąd braku czasu. Google dużo rzeczy robi bowiem za mnie, jest darmowy, łatwy w obsłudze i wbrew pozorom poddaje się nawet sporym modyfikacjom. Wiem jednak, że gdybym miał więcej czasu to dałbym radę zrobić samodzielną stronę o dużo lepszej funkcjonalności. Co więcej, najstarsi obserwatorzy mojego bloga może pamiętają, że przez pierwsze pół roku jego istnienia dostępna była osobno polska i angielska strona bloga. Nie było to jednak dobre rozwiązanie, więc zacząłem pisać w obu językach na raz.
Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?
The Fantasy Hammer: Tworząc The Fantasy Hammer (Warhammer i Fantastyka) wymyśliłem jego motto: "pędzlem kształtuję piękne modele i scenerię na kowadle fantastyki". Dla mnie w grach bitewnych (nie tylko w kwestii malowania) zawsze najważniejsza była fantastyka i to w stopniu co najmniej tzw. heroicznego realizmu. :) TFH powstał przy tym, jako dość ambitny projekt dedykowany głównie systemom Warhammer, Warhammer 40k, grom i książkom fantasy. Od początku chciałem wrzucać nie tylko zdjęcia figurek i scenerii, ale również artykuły, poradniki, recenzje (także książek), a także raporty bitewne i sztukę fantasy. Niestety brak czasu częściowo zweryfikował te wysokie plany, ale nie odpuszczam i staram się regularnie wrzucać jakieś poradniki, licząc, że komuś się przydadzą.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
The Fantasy Hammer: Generalnie raz/dwa razy w miesiącu, ale jeśli wrzuciłem coś w moim mniemaniu wartościowego i postarałem się to wypromować to zdarzało się, że i codziennie. :) Popularność jest fajna i czasem zaskakująca, ale tak naprawdę zależy mi na większej liczbie stałych bywalców i komentujących niż na pozycji strony w wyszukiwarce i liczniku odwiedzin. Tak w ogóle, to promowanie bloga to naprawdę świetna sprawa, ale mam wrażenie, że zabiera mi więcej czasu niż namalowanie freehandu na figurce. ;) Dlatego też ograniczam się raczej do kilku sieci blogów figurkowych i Facebooka. Staram się też być w miarę aktywny na Instagramie, ale w moim odczuciu nie wpływa on na ilość wejść na bloga.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
The Fantasy Hammer: Zawsze znajduję trochę czasu, by odwiedzać blogi zgromadzone wokół Wrót. Starałem się komentować niemal każdy post, ale ostatnio nie mam nawet czasu na malowanie i wrzucanie postów na TFH, a co dopiero na komentowanie prac innych twórców. To oczywiście przejściowe "problemy", więc raczej wrócę do aktywnego komentowania.
Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?
The Fantasy Hammer: Ostatnio napisałem obszerny artykuł na temat komentowania, który spotkał się z wyjątkowo dużym odzewem. Pokazaliście, że polska blogosfera bitewniakowa to naprawdę przyjazne miejsce. Co więcej, wychodzi na to, że zdecydowanie częstsze są przesłodzone niż przesadzone komentarze, a demotywujące wyjątki to naprawdę rzadkość. Bardzo niefajne i niemerytoryczne komentarze to ostatnio raczej domena mediów społecznościowych.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
The Fantasy Hammer: Ciekawych komentarzy trochę już na TFH się zebrało i nie chciałbym tu nikogo faworyzować, bo stała ekipa Wrotowiczów zostawia komentarze na naprawdę najwyższym poziomie! Na szybko mogę wskazać jednak te:
  • Figurka nie tylko na CMONie już lata - wiedz, że coś się dzieje jeśli widzisz figurkę na rosyjskich portalach społecznościowych ;) Strach lodówkę otworzyć! (wellofeternity)
  • Masz niesamowicie esencjonalne zestawienia kolorów, wychodzące poza kanon ogólnie przyjętego standardu, jednocześnie tożsame z fluffem. No i są spójne ze wszystkim co malujesz (Leibowitz Mr)

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
The Fantasy Hammer: Odwiedzam w zasadzie wszystkie blogi zgromadzone wokół Wrót. Nie będę tu wszystkich wymieniał, bo cenię sobie wszystko, co wrzucacie i nieraz nawet na najbardziej casualowym blogu znajduje najlepsze wpisy. Co ważne, podsumowania na Wrotach i podsumowania miesiąca na poszczególnych blogach naprawdę ułatwiają śledzenie polskiej blogosfery. Niektóre blogi odwiedzam oczywiście częściej, bo i postów dużo (np. ManiexiteDancE MacabrE). Interesują mnie zaś głównie pomalowane figurki i poradniki (np. na Coloured Dust), ale bardzo lubię też poczytać wprowadzenia np. na DwarfCrypt i na Kuźnia Imarthila, pooglądać oldskulowe figurki np. na Wojna w miniaturze, zabawne i klimatyczne wpisy np. na shadow grey i na Gangs of Mordheim oraz artykuły np. na bitewniakowe pogranicza. Nie stronię też od wpisów dotyczących często innych systemów, jak np. na Dust BrothersKostka Domina, czy Małe Figurkowo. Generalnie zawartości coraz więcej, a czasu powoli na to wszystko nie starcza. :)

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
The Fantasy Hammer: Zdecydowanie za mało, choć jeszcze parę miesięcy temu udawało mi się na hobby przeznaczyć nawet z 10 godzin tygodniowo. Od niedawna mam większe lokum, więc i na warsztat się miejsce znalazło, ale jakoś ciężej go odwiedzać, gdy nie jest już absolutnie pod ręką.
W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
The Fantasy Hammer: Jak pewnie niemal wszyscy zaczynałem od Citadela i do tej pory to właśnie produkty GW wyznaczają dla mnie pewien standard. Ograniczenie wydatków spowodowało jednak zakup dużej ilości farbek Warpaints, które sobie bardzo chwalę. Wciąż jednak nie dorobiłem się dobrego pędzla z naturalnego włosia. Ostatnio staram się też eksperymentować (np. ze śniegiem) i robić coś samemu (DIY). Przymierzam się też do kupna aerografu (mimo że jestem wręcz wyznawcą malowania pędzlem, a nie psikawką) i farbek Vallejo.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
The Fantasy Hammer: W malowaniu/modelowaniu czuję się najlepiej. Walczę jednak ze sobą, by ograniczyć kolekcjonowanie i na pewno chciałbym więcej grać. To jest tak, że zbieram figurki, bo chcę je kiedyś pomalować, a nie zagram dopóki ich nie skończę. Trochę błędne koło z tego wychodzi, ale w praktyce, gdybym miał więcej czasu na malowanie i zaczął malować też na poziomie tabletop, to mógłbym spokojnie powiększyć swoją kolekcję i również więcej grać.
Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
The Fantasy Hammer: W dobie Internetu to właśnie w sieci można znaleźć najwięcej inspiracji, ale dla mnie to za mało. Można powiedzieć, że to co znajduję daje mi wyobrażenie o ogólnie przyjętym schemacie malowania/modelowania danej figurki/terenu. Nie zawsze mi się ten schemat podoba, a do tego ja zazwyczaj staram się wyjść poza przyjęty kanon. Dlatego też najlepiej maluje mi się figurki, które rzadko są brane przez innych na warsztat, albo mało kto stara się poświęcić im naprawdę dość czasu. Dzięki temu mam możliwość naprawdę dać upust swojej wyobraźni, chociaż czasem narażam się przez to na komentarze typu: "super malowanie, ale kolorystyka to zupełnie nie moja bajka". Prawdziwe jest poza tym powiedzenie, że "lubimy tylko to, co już znamy", więc tym trudniej jest kogoś przekonać do swojej nowej interpretacji.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
The Fantasy Hammer: Na pewno byłby to Changeling Tzeentcha. Ale to tylko dlatego, że jego nowa odsłona jest równie imponująca, co poprzednia. Malowanie go sprawiło mi mnóstwo przyjemności, więc zdecydowanie mógłbym to powtórzyć i spróbować przebić wynik poprzedniego - obecnie 2 miejsce wśród Changelingów na CoolMiniOrNot.com. :).
Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
The Fantasy Hammer: Mam za mało czasu na malowanie, więc ponowne malowanie identycznej figurki generalnie już samo w sobie mija się z celem, z zastrzeżeniem odpowiedzi na pytanie powyżej.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
The Fantasy Hammer: To co do tej pory pomalowałem i opublikowałem na blogu to ledwie ułamek posiadanych przeze mnie figurek. W większości są to duże zestawy pudełkowe i pojedyncze blistery od Games Workshop, ale mam też kilka figurek od innych producentów np. Reaper Miniatures i Guild of Harmony, albo od takich, których nigdy nie znałem, albo nie pamiętam. Wybierając figurki zazwyczaj myślę o tym czy pasują do moich armii, albo czy chcę daną armię zbierać w przyszłości i nią zagrać (nawet jeśli dopiero za 20 lat się uda). Generalnie jednak dominuje skala 28mm, choć od dłuższego czasu przymierzam się do pomalowania dwóch naprawdę świetnych popiersi. W kwestii jakości polecać nie będę, bo aż tak dużego wyboru figurek od różnych producentów nie mam, ale jeśli chodzi o klimat to zdecydowanie Games Workshop, a w kwestii farb i chemii modelarskiej zachęcam do eksperymentowania i dzielenia się efektami na Waszych blogach.

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
The Fantasy Hammer: Staram się wspierać sklepy stacjonarne, takie jak FABER i FABER i oczywiście Games Workshop w Złotych Tarasach (oba w Warszawie). Niestety ceny w sklepie GW są kosmiczne, więc korzystam również z portalu Allegro i zagranicznego Ebaya (starsze modele) oraz ze sklepów internetowych, takich jak vanaheim.pl. Akcesoria i części najczęściej kupuję zaś w AGTOMie.
Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?
The Fantasy Hammer: Jeśli chodzi o gry bitewne to:
  • fluffowo - Stary Świat Warhammera i chyba nie trzeba tego tłumaczyć,
  • kolekcjonersko i modelarsko uniwersum Warhammera 30k/40k, bo pozwala na olbrzymią swobodę tworzenia,
  • do grania Warheim Fantasy Skirmish, bo potyczki w klimacie Warhammera bez angażowania dużej ilości jednostek to coś wspaniałego i Age of Sigmar (zwłaszcza Skirmish), bo pozwala na szybką i pełną frajdy grę.
A poza uniwersami gier bitewnych to Forgotten Realms, czyli świat zapomnianych Krain Abeir-Torilu, a konkretniej Faerunu, zamieszkiwany przez dwóch moich ulubionych bohaterów - Mrocznego Elfa Drizta Do'Urdena i ludzkiego zabójcę Artemisa Entreri, a także postacie, takie jak Elminster, niesamowite smoki, z bogami przybierającymi ludzkie postacie i mieszającymi się w sprawy śmiertelników, a także z najlepszymi według mnie grami (Baldur's Gate, Icewind Dale, Neverwinter Nights).

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
The Fantasy Hammer: Na dzień dzisiejszy na pierwszym miejscu jest chyba Green Knight do Bretonni. Reszta to tylko kilka figurek, o których od razu pomyślałem: Dieter Helsnicht na Mantykorze, stary Vlad i Isabella von Carstein, Lucrezia Belladonna i wiele innych.
W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
The Fantasy Hammer: Na ponad 3000 pkt w Warhammera Fantasy Battles 4, ewentualnie 5 edycji, a z poza gier bitewnych to w Warhammera Fantasy Roleplay i Wampira Maskaradę.
W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
The Fantasy Hammer: Raczej nie ma takiej, bo zanim jeszcze w coś zagrałem to już wiedziałem, że mi się pewnie spodoba.
Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
The Fantasy Hammer: Moja lepsza połówka, pieszczotliwie zwana Żoną, w pełni akceptuje i wręcz pomaga mi w rozwijaniu mego hobby (nawet jeździ ze mną na turnieje), chociaż czasem marudzi, gdy Jej za mało czasu poświęcam. ;) Ma też zauważalny wpływ na finalny efekt mojej pracy. Starsi w rodzinie (głównie rodzice) traktują to hobby, jako nieszkodliwe choć niepotrzebne i nieco dziecinne dziwactwo. Na szczęście zaczęli trochę zmieniać zdanie, gdy zacząłem zajmować honorowane miejsca w konkursach malarskich. ;)

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnymi? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
The Fantasy Hammer: Nie często biorę udział w bitewniakowych wydarzeniach, chyba że chodzi o konkursy malarskie, takie jak Armies on Parade (moja makieta Rytuału Oriona Leśnych Elfów zdobyła brązowy medal w 2015 r.), czy Hussar. W styczniu 2017 r. wziąłem jednak udział w turnieju Warheim Fantasy Skirmish - Ucieczka z Gór Środkowych w Katowicach. To był mój pierwszy poważny turniej i jednocześnie pierwsze 5 potyczek w Warheim FS, którego zasady dopiero starałem się opanować. Mimo to, moim Leśnym Elfom z Athel Loren udało się zająć 7 miejsce na 22 uczestników. We wrześniu 2017 r. planuję wziąć udział w kolejnym turnieju Warheim FS - Mitterherbst, ale niestety na razie jestem tylko na liście rezerwowej (może uda się mnie jeszcze wcisnąć). ;)
Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?
The Fantasy Hammer: Obserwatorzy TFH doskonale wiedzą, że liczba niedokończonych projektów jest dość duża. Dlatego też chciałbym je jak najszybciej pozamykać. Co więcej, podjąłem w tym roku wyzwanie Tzeentcha i naprawdę zamierzam pomalować wszystkie posiadane przez mnie figurki Pana Zmian.
Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
The Fantasy Hammer: Tu gdzie jestem, ale malującego więcej i szybciej, a także częściej publikującego na TFH. Chciałbym również więcej grać i przestać narzekać na brak czasu.

Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
The Fantasy Hammer: Zdecydowanie figurkowe i bitewne wydanie cyklu Imperium Grozy Glena Cooka. Jest tam mnóstwo niezwykłych bohaterów, takich jak pochodzący z Trolledyngji Bragi Ragnarson - najpierw najemnik, potem król Kavelina, skrytobójca i król na wygnaniu Haroun bin Yousif, Niszczyciel Imperium - arcymag Varthlokkur, el Murid - Adept, arcymag i Cesarzowa Mgła i wielu innych z mistycznym Gwiezdnym Jeźdźcem na czele. A to wszystko w świecie politycznych, militarnych i finansowych wojen państw zachodu i Wysokiej Iglicy z Imperium Nieznającym Porażki - Shinsanem i jego Czarnymi Legionami oraz czarownikami Tervola.
Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?
The Fantasy Hammer: Zbieram gry komputerowe i planszowe/karciane, w które pewnie i tak nie będę miał czasu zagrać. :P Mozolnie staram się ukończyć te kilka wybranych przeze mnie tytułów (dopiero niedawno udało mi się przejść Wiedźmina 1) i chociaż raz pograć w jakąś karciankę (polecam Gwinta!). Jakieś wymierne osiągnięcia mam zaś w Diablo III, bo łatwo jest tam krok po kroku stawać się coraz lepszym. :)

Dominig z Kostki Domina zapytał cię: Jak uzyskujesz tak intensywne i żywe kolory na swoich figurkach? Chętnie zobaczyłbym pomalowany w Twoim stylu model, ale w jakiejś ograniczonej i stonowanej kolorystyce, planujesz może coś podobnego?
The Fantasy Hammer: Współczesny i wciąż postępujący mroczny i ponury klimat figurek nie za bardzo mi odpowiada. Jak już wcześniej wskazałem najważniejsza dla mnie jest fantastyka i to w stopniu co najmniej tzw. heroicznego realizmu. Oznacza to, że można się pokusić o "realistyczne" przedstawienie danego modelu, czy też scenki/dioramy, ale bez fantastycznych, a czasem nawet komiksowych elementów, niczym nie będą się one różniły od prac typowo historycznych. Dla przykładu, brudny minotaur stojacy po kolana w błocie, z zakrwawionym toporem, może równie dobrze być malarskim majstersztykiem, ale w tłumie innych prac zapamiętam raczej te gdzie znajdę lśniącą zbroję i magiczny miecz/miecz energetyczny, albo kratowane spodnie i niebieskie włosy. Tak samo, realistycznie przedstawione oświetlenie na modelu zazwyczaj nie wygląda zbyt zachęcająco. Wracając jednak do pytania, to myślę, że to chyba nie kwestia używanych przeze mnie farb (chociaż staram się używać dość czystych kolorów), a raczej wielu nakładanych na siebie kolejno bardzo cienkich warstw farby. Zawsze staram się tak pomalować figurkę, by nie było widać przejść kolorów. W większości przypadków jednak przesadzam, bo nawet na dobrej jakości zdjęciu i tak mojego wysiłku nie widać (co innego gołym okiem w dobrym oświetleniu). Wpływa to jednak na ogólną głębię kolorów. Co więcej, pomalowane przeze mnie figurki zazwyczaj nie mają standardowego tzw. spot koloru, który powinien nieco przytłumić pozostałe. Eksperymentuję co prawda ostatnio z zimnymi i ciepłymi barwami (do tej pory dominowały niemal wyłącznie ciepłe) i kontrastem, ale chyba jeszcze nie znalazłem równowagi między nimi. Malowanie jesiennych Leśnych Elfów i Tzeentcha także wpływa na intensywność kolorów moich figurek.
Mam kilka pomysłów co do stonowanej i ograniczonej palety barw, a Twoja Nieumarła świta Hrabiego von Carstein zdecydowanie mnie natchnęła. Myślę, że będzie to dla mnie pewne wyzwanie, ale jednocześnie bardzo Was wszystkich zaskoczę. :)

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
The Fantasy Hammer: Pytania będą dwa. Na Twoim blogu, poza figurkami z okresu II wojny światowej i Warhammera, pojawiają się wyjątkowe i mroczne figurki ze świata The Call of Cthulhu. Skąd pomysł na malowanie figurek związanych z twórczością Lovecraft'a, gdzie kupujesz figurki i skąd czerpiesz inspiracje dla ich konwersji i historii? Ponadto, czy planujesz napisać jakieś np. opowiadanie na podstawie Twoich wprowadzeń do poszczególnych wpisów?
I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
The Fantasy HammerImarthil prowadzący bloga Kuźnia Imarthila.
A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie lub odpowiedzieć na pytanie, którego nie zadaliśmy?
The Fantasy Hammer: Wspólnie daliśmy radę wyWrócić polską blogosferę do góry nogami, więc teraz czas na resztę świata. :P Dziękuję Wam, że tak licznie zaglądacie na The Fantasy Hammer i za każdy pozostawiony komentarz, ale najbardziej za to, że tak wspaniale promujecie nasze wspólne hobby!
Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.


...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?