poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Między Młotem a Kowadłem... - Bartek z Asienieboje.

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Bartek, który od września 2011 roku prowadzi Asienieboje Wargaming Blog.


Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Bartka teledysk.

Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.

Dlaczego Chopin?
Bartek: Maluje mi się przy nim naprawdę dobrze. Zaczęło się kilka lat temu i tak mi już zostało. Dobrze maluje mi się jeszcze przy Chórze Armii Czerwonej (teraz Aleksandrowa) oraz przy niemieckiej muzyce marszowej (z mojej ostatniej wizyty w Paryżu przywiozłem sobie francuską muzykę marszową i również zaczyna być przeze mnie używana jako podkład do malowania). Dlaczego właśnie ta muzyka? Zdecydowana większość moich figurek to 2WŚ, są to duże ilości ludzików malowanych w ten sam sposób, więc siłą rzeczy wpadasz w pewien trans. Wymieniona wyżej muzyka ten trans pogłębia, pomagając przejść mi przez te nudne i monotonne momenty. Z tego wszystkiego wybrałem Chopina. Po pierwsze nasz największy muzyk i do tego bardzo go lubię.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
Bartek: Zaczęło się wszystko bardzo, bardzo dawno w zamierzchłych czasach PRL. Wychowywałem się w Gdyni, tam na naszej słynnej Hali Targowej można było nabyć podróbki plastikowych żołnierzyków w skali 1/72. Kupowałem je razem ze swoim kuzynem i razem toczyliśmy boje. Na początku bez zasad, ale z czasem nam się to znudziło i stworzyliśmy sobie jakieś prymitywne reguły. Z czasem rozszerzyliśmy to o bitwy morskie i tak się to jakoś kulało aż dorośliśmy. Ja później zająłem się rekonstrukcją (Rdzenni Mieszkańcy Ameryki Północnej i Polski Ruch Przyjaciół Indian) a kuzyn zajął się swoimi sprawami. To było moje pierwsze rozejście się z hobby. Dużo później pogrywaliśmy sobie z jednym z moich przyjaciół, jednak dalej bez jakichś konkretnych zasad (to była druga dekada lat 90tych). Wtedy też zetknąłem się z RPGami i chyba też wtedy zetknąłem się z zasadami do wargamingu figurkowego (to był Rapid Fire - jednak mogło to nastąpić później, kiedy już mieszkałem w Szkocji) a tam również z już konkretnym figurkami, jednak wtedy nie przejawiałem w tym kierunku zainteresowania. Potem nagle zmieniła się moja sytuacja życiowa i wybrałem życie emigranta. Żyjąc na obczyźnie na początku nie masz czasu na hobby, zasuwasz za trzech, jednak z czasem to się normuje i zaczynasz zastanawiać się co dalej zrobić. Ja postanowiłem rzucić palenie. Aby sobie z tym poradzić i zająć czymś ręce, zacząłem kleić modele. Przeszukując internet natknąłem się na wargaming, potem na Claymore (edynburski konwent wargamingowy), tam poznałem ludzi z South East Scotland Wargaming Club. Poszedłem na pierwsze swoje spotkanie i tak mi już zostało. Opłaciłem składki i w ten sposób oficjalnie zostałem wargamingowcem ;) To było w 2011 roku.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
Bartek: Od 2011 roku. Postanowiłem podzielić się z moimi rodakami, jak brytyjski wargaming wygląda od środka.
Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
Bartek: Inni to mieli, to i ja się na to zdecydowałem.
Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?
Bartek: To wiąże się z czasami rekonstrukcji. Zajmowałem się plemieniem Assiniboinów (kiedyś zamieszkiwali pogranicze dzisiejszej Kanady i USA) i w wyniku przekształcenia wyrazu wzięło się Asienieboje.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
Bartek: To zależy. Na pewno sprawdzam pod koniec roku. Lubię podsumowania, to po części związane jest z moją pracą. Wtedy sprawdzam, przeliczam, analizuję. Kiedyś bardziej promowałem swojego bloga, teraz robię to bardzo rzadko. Bardziej chodzi o to, że nie mam na to czasu niż chęci.
Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
Bartek: Tak, śledzę bardzo uważnie. Co do komentarzy, to bardzo rzadko je zostawiam. Praca musi mi się naprawdę podobać, albo są to zaprzyjaźnione blogi, gdzie pojawiam się z komentarzem regularnie.
Swojego bloga prowadzisz od wielu lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?
Bartek: Głównie są one pozytywne. Czasami padają pytanie dotyczące używanych systemów, pochodzenia figurek, rozwiązań wykorzystanych w scenerii itp. Poziom jest wciąż ten sam na wysokim poziomie. W swojej ponad pięcioletniej historii musiałem usunąć tylko jeden komentarz. To była reklama usługi, umieszczona bez porozumienia.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Bartek: Tak ta reklama, z powyższego powodu.
Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Bartek: Jest ich kilkadziesiąt, są to wszystkie blogi które śledzę i polecam.
Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
Bartek: Kiedyś było to więcej czasu, teraz jest z tym problem. Staram się zawsze tak ustawić grafik pracy, by móc odwiedzić mój klub w czwartek i rozegrać jakąś grę. Co do malowania, to posiadam swój warsztat, jednak nie oczekujcie zdjęć, ponieważ mam tam okropny burdel.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
Bartek: Raczej jestem zwolennikiem jednej, dwóch firm. Wszystko zależy od dostępności. W moim mieście nie mam z tym problemu i mogę farby kupić w każdej chwili. Obecnie powoli przechodzę w całości na farby Vallejo, rezygnując z produktów Games Workshop. Chociaż dalej będę używać ich washe i spraye.
Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
Bartek: Graczem w pierwszej kolejności. Uwielbiam turlać kostki i całą tą otoczkę. Potem kolekcjonerem i na końcu malarzem. Taka kolejność głównie ze względu na moje umiejętności malarskie. Umiem modele mazać, ale nie malować. Ok, kilka udało mi się pomalować i nawet zgarnąć jakieś nagrody, ale bardziej traktowałbym to jako wypadek przy pracy niż jakąś regułę.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
Bartek: Tak, to ważne pytanie. Zajmuję się głównie wargamingiem historycznym i materiały są tu niezbędne. Są to książki i internet. Wyobraźnię uruchamiam w przypadku modeli ze starszych epok, gdzie można pobawić się w jakąś dowolność.
Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
Bartek: Są to produkty różnych firm. Wszystko zależy od okresu historycznego jaki składam i dostępności modeli i co mi w danej chwili jest potrzebne.

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
Bartek: Internet i konwenty wargamingowe.
Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system/okres historyczny i dlaczego?
Bartek: 2 Wojna Światowa. Interesuję się tym okresem od dzieciaka i tak mi już zostało.

Jeśli II WŚ to czy któraś ze stron konfliktu cieszy się twoją większą sympatią i dlaczego?
Bartek: Jeżeli chodzi o 2WŚ, to wybrałem sobie jej pewne etapy. Zaczęło się od Polska 1944 w skali 1/72. Moim zamierzeniem jest zrobić wszystkie strony konfliktu, co by można zagrać każdy scenariusz. Na dzień dzisiejszy mam LWP, Armię Czerwoną, Niemców i RONEę. Potem miałem zamiar zrobić 1. DPanc Maczka w 15mm, ale skończyło się tylko na 24 Pułku Ułanów.  Potem pojawił się Bolt Action, a że jestem w UK, to front zachodni, ze zrozumiałych względów cieszy się tu dużo większą popularnością, to postanowiłem zrobić naszych chłopców od Maczka w skali 28mm. Potem pojawiły się modele do 1939 i mam już spore kolekcje Polaków i Niemców (mam nadzieje zrobić Sowietów i Słowaków) w skali 1/72. W zanadrzu i w szufladzie mam jeszcze kilka innych okresów w kilku skalach. A czemu właśnie te? Najbardziej mnie one interesują.
Co dla Ciebie jako gracza jest ważniejsze: mechanika czy fabuła gry?
Bartek: Mechanika. Większość systemów w jakie gram, to systemy historyczne, więc w fabule tam za dużo nie namieszasz. Preferuje systemy nieskomplikowane, szybkie ale do tego w jakiś sposób odwzorowujące realia historyczne. Takim systemem jest mój pierwszy system Rapid Fire. Ze swej strony preferuję systemy brytyjskie (na nich w głównej mierze są oparte systemy europejskie, australijskie i nowozelandzkie) nad tymi pochodzącymi z USA. W amerykańskich zasadach przeszkadza mi ich celowa komplikacja, brak przejrzystości w pisaniu zasad (znalezienie odpowiedniego akapitu zajmuje nieraz naprawdę sporo czasu) i trzymanie się kurczowo zasady, że strzelamy tylko do przodu w linii prostej....

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
Bartek: Jest tego naprawdę dużo. Nie jestem specjalistą od konwersji i raczej nie lubię tego robić. Wolę nawet zaakceptować pewne niezgodności historyczne, byleby tego nie robić. Brakuje mi np. współczesnych żołnierzy polskich w skali 28 mm. Lista jest naprawdę długa.
W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
Bartek: Nie ma takiej. Jeżeli chcę wykorzystać któryś z systemów, muszę to zaproponować i znaleźć kogoś chętnego. Z tym nigdy nie było problemu (dobra strona bycia członkiem klubu).
W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
Bartek: Nie mam takiej.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
Bartek: Moja druga połowa uważa, że to dziecinne hobby, ale akceptuje. Reszta rodziny jako kolejne moje dziwactwo. Z kolei młodzież (dzieci mojego rodzeństwa) przejawia w tym zakresie zainteresowania. Siostrzeniec zaliczył już kilka Claymore i kulał kostki w klubie.
Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
Bartek: Tak, na tyle na ile starczy mi czasu. Regularnie uczestniczę w Claymore (to główne źródło dochodu mojego klubu), byłem kilka razy na Salute, Deep Fried Lard. Jestem również członkiem wargamingowej grupy AB1 (zrzesza ona hobbystów ze Szkocji i spotykamy się na weekendowe granie dwa razy do roku). Nigdy nie wziąłem jeszcze udziału w turnieju z prawdziwego zdarzenia, ale coś takiego planuję.
Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?
Bartek: Pomalować zalegające tony plastiku i metalu i wtedy kupić nowe rzeczy i tak w nieskończoność.

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
Bartek: Mam nadzieję z większą liczbą figurek, modeli i rozegranych gier.
Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
Bartek: Ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć. Widziałem już w wargamingu tyle dziwnych rzeczy, że naprawdę ciężko było by mnie zaskoczyć. Systemów jest taka masa, że wystarczy znaleźć odpowiednie figurki i można przenieść na stół każdą książkę.
Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?
Bartek: Podróże.
Gervaz z bitewniakowe pogranicza przygotował dla Ciebie pytanie: Czy i jakie są różnice w hobbym wargamingowym pomiędzy Polską a krajami anglosaskimi?
Bartek: Ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć. Polskie środowisko znam jedynie z internetu (blogi i fora) i ciężko mi na to odpowiedzieć. Wydaje mi się, że główna różnica polega w wieku, organizacji i doświadczeniu tutejszych hobbystów. UK jest światową stolicą tego hobby i istnieje tu w zorganizowanej formie najdłużej i najliczniej. Ma to swoje odbicie w wieku. W Polsce najprawdopodobniej byłbym jednym ze starszych osobników, tu jest odwrotnie. Chociaż gdy obserwuje się konwenty, to widać że jest stały dopływ młodej krwi.

Jak pokrótce wygląda organizacja twojego klubu, jak kształtują się relacje pomiędzy poszczególnymi klubowiczami, czy któreś systemy są faworyzowane i uważane za lepsze od innych, jak traktowani są nowi klubowicze, przeprowadzacie jakiś chrzest dla młodych?
Bartek: Nad wszystkim czuwa wybrany z członków klubu komitet, z prezesem, skarbnikiem itp. Klub powstał w latach 60tych i ma już naprawdę długą historię. Mój klub (South West Scotland Wargaming Club - SWSWC) jest również organizatorem największego konwentu wargamingowego w Szkocji - Claymore w Edynburgu. Co do relacji, jak to w życiu. Niektórzy się lubią mniej inni bardziej, jednak wszystko w dżentelmeńskiej atmosferze. Co do systemów, też jak w życiu. Każdy lubi co innego. Spróbować można ich naprawdę wiele i wybrać co się lubi najbardziej. Inną sprawa jest, ze nasz klub bardzo często testuje nowe produkty od Too Fat Lardies, więc takie gry jak Sharp Practice czy Chain of Command miałem okazję wypróbować, zanim zostały jeszcze oficjalnie wydane. Jednym z członków naszego klubu jest Angus Konstam, znany marynista i historyk. Przez niego testujemy naprawdę dużo systemów morskich, głównie amerykańskich, oraz że współpracuje on z Ospreyem, także i ich gry od czasu do czasu. W moim klubie panuje generalnie zasada, zagram to się wypowiem i albo się spodoba albo nie. Co do nowych członków to są oni zawsze mile widziani. Chrzesty nie są przeprowadzane. ;)
Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
Bartek: Jak wygląda wargaming na Węgrzech?
I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
BartekMarcin Sowa z bloga Tűzzel-Vassal Wargaming és más.
Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.

...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

poniedziałek, 17 lipca 2017

Między Młotem a Kowadłem... - Krzysztof z Dust Brothers.

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Krzysztof, który od lipca 2014 roku prowadzi blog Dust Brothers.


Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:


Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Krzyśka teledysk.

Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
Krzysztof: Od szkoły podstawowej kręciło mnie modelarstwo, wiadomo Matchbox w składnicy, kolejka z NRD (był taki kraj), Samoloty z Czechosłowacji (to taka Słowacja i Czechy, tylko razem). W liceum i na studiach modele redukcyjne to był mój świat, miałem wszystkie rosyjskie MIG’i od 15 do 29 . Potem przyszło dorosłe życie i trzeba było hobby w kącik rzucić. 
Ale zawsze obok, mój starszy brat (jak wpadał do domu ze studiów we Wrocławiu) opowiadał z wypiekami o wielkich bitwach Krasnoludów, Imperium i Elfów. No nie kumałem, aż pewnego dnia, już w Warszawie zobaczyłem jego armię Leśnych Elfów . To było już w 21 wieku, jakieś 12 lat temu. No i wpadłem na krótki romans z Warhammer’em. Konkretnie zbierałem Bretonię, ale nie było z kim grać. Wtedy mnie to przerosło i towar poszedł do ludzi, ale wróciłem do malowania modeli pojazdów pancernych i pracowałem nad warsztatem. Gry młodszy syn podrósł poszliśmy na Planszówki na Narodowym (chyba w 2013 lub 2014). Ciągnęło mnie do bitewniaków. A nóż/widelec, może młody się wkręci i będzie dobry powód. I wtedy wpadły mi w oko mega pojazdy w stylu Weird War do Dusta. Sam system taki prosty, w sam raz dla amatora i tak wielkie pole do działania dla modelarza. Miodzio i trwam w tym. A w tym roku wracam do świata Warhammera Age of Sigmar, na jeszcze półce czekają Warbandy Vikingów … i droga robi się pełna zakrętów modelarskich i bitewniaków. :)

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
Krzysztof: Wcześniej było kilka takich projektów, ale o innej tematyce. A pierwszy post pojawił się dokładnie 06 lipca 2014 roku. Na początku to była zabawa w naukę obsługi strony. Teraz to jest dalej zabawa, choć coraz poważniejsza. Okazało się, że mój blog jest jednym z niewielu aktywnych na Świecie o systemie Dust Tactics, którego oficjalna nazwa teraz to Dust1947. Czuję się w obowiązku. ;)
Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
Krzysztof: Bo nie znałem Blogspota, bo korzystałem z Wordpressa. Wordpress teraz już lubię bo znam i ma sporo dodatków. Nie jest źle, może mogłoby być lepiej. Blogspot ma chyba lepsze narzędzia społecznościowe.
Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
Krzysztof: Gdy go zakładałem to pogrywaliśmy w Dusta z synem i to miało być tak, jakby „Braterstwo Dusta”. Syn nie gra, blog został, Dust mnie wchłonął i nie wypuszcza, choć …pojawia się Age of Sigmar.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
Krzysztof: Kiedyś się tym jarałem, ale jak masz blog o jednym systemie i to, szczerze mówiąc niewiodącym na rynku, to w sumie nie jest źle ok 15 tyś rocznie. No i nie bardzo ogarniam promocję w sieci. Dopiero teraz coś takiego jak plug-in SEO sobie uruchomiłem. Po za tym standard, czyli szerowanie postów. Dodam, że wraz z uporządkowanie systemu, nowymi zasadami Dust1947 i kiedy mamy dystrybutora na Europę w Warszawie to widać przyrosty, jeśli chodzi o polskich odbiorców. Jednak nadal większość czytelników pochodzi z USA oraz trochę Europy Zachodniej i Azji.
Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
Krzysztof: Szczerze mówiąc, głupio się przyznać, ale raczej jestem biernym uczestnikiem życia towarzyskiego blogerów. Czasem, jak coś mi się mocno spodoba to wrzucę komentarz.
Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?
Krzysztof: Hmm, zmieniło się. Odkąd jestem na Bitewnych Wrotach to się pojawiły jakieś komentarze, bo zagranica to głównie na Facebooku pisze. No i polska scena blogowa zauważyła mój blog. To poczytuje sobie za wielki sukces. :) Jednak ciągle kombinuję jak to jest, że na innych blogach bywa po kilkanaście, kilkadziesiąt komentarzy. Może dlatego, że sam niewiele komentuję.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Krzysztof: Trudno wskazać konkretny wpis. Ale zawsze fajne dwa słowa wrzucą wyWrotowcy. Najczęściej przewijają się: Świat ValadoruMałe FigurkowoKostka Domina i The Fantasy Hammer. Szacunek, za każdy komentarz, to zawsze motywuje.
Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Krzysztof: W zasadzie to lista blogów, które wspomniałem wyżej. A i jeszcze Maniex (człowiek rakieta, jak ogarnia tak szybko publikować???). Choć zauważyłem ciekawe zjawisko, że jak złapałem bakcyla Age of Sigmar, to ostatnio poszukuję wszelkie blogi o tym systemie. Dodam, że wszystkie wasze blogi są świetne, ale czas niestety nie jest z gumy. Dlatego nie mam szans czytać szczegółowo wszystko i wszystkich. Ale dobrze być w takim świetnym klubie.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
Krzysztof: Bóg kości w tej kwestii dał mi szansę wyrzucić COMBO. :) Mam swój własny kawałek podłogi, jakieś 4-5 m2 zamykanej klitki z biureczkiem, osprzętem i wszystkim czego potrzebuje modelarz, bloger i kolekcjoner. Ostatnio po remoncie jest super i moje hobby nie wchodzi innym na głowę. I jeszcze stanowisko z aerografem w garażu. Magia, więcej do szczęścia nie potrzeba…póki co. ;)
W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
Krzysztof: Paleta farb to w zasadzie 100% Vallejo. Filtry, washe i pigmenty od MIG, AK i Vallejo. Celowo nie sięgam po innych producentów. Trzymam się tego, co mi pasuje. Nawet mam taki kajecik, gdzie zapisuje co mi się skończyło i zamawiam takie same kolory przez sklep na Allegro.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
Krzysztof: Core, jak historia pokazuje to modelowanie i kolekcjonowanie. Mam nadzieję, że w końcu skończę jakąś frakcję malować (ale jeszcze co najmniej 20 pojazdów zostało do roboty, nie licząc piechoty). Natomiast gram dwa, trzy razy w miesiącu i staram się zaliczać wszystkie imprezy i turnieje Dustowe. Zobaczymy jak będzie z Age of Sigmar, póki co malowanie.
Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
Krzysztof: Trochę z podglądania innych projektów, trochę z materiałów historycznych, ale szczerze mówiąc najbardziej lubię swobodę. W zasadzie nie mam modelu, który odwzorowywałby oryginalny model premium producenta lub jakiś faktyczny kamuflaż. Lubię używać wyobraźni i tworzyć swój styl, najlepiej unikalny.
Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
Krzysztof: Manfreda. To mój ulubiony bohater z frakcji Niemieckiej. Niestety był wydany za czasów gumowatych żołnierzyków. Super, gdyby został ponownie wydany w stylu nowych figurek (twarde tworzywo, dużo detali, dużo oporządzenia). Taki jest Krzysio „Christopher” z miotaczem.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
Krzysztof: Hmm, to szczerze nie mam pomysłu, poddaje się. :)
Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
Krzysztof: No to tak, uwaga ...niespodzianka Dust Studio (wydawca Dust1947) jest moim źródełkiem modeli. Na początku brałem jak leci, wszystkie trzy frakcje Aliantów, Państwa Osi (Axis), Blok Sino-Sowiecki (SSU). Teraz skupiam się na perełkach i nowościach do Axis, Najemniczek i SSU. Żeby być szczerym, na początku to nie była jakość GW, ale teraz to już niezła liga, niektóre modele zasługują na celującą ocenę. Szczególnie wersje do składania, raj dla modelarzy z alternatywnymi opcjami uzbrojenia i bonusami. Moim zdaniem Dust ma najlepszy klimat jak ktoś lubi Weird War. Potem jest Tamiya bo, niespodzianka... Dust1947 dopuszcza Dustyfikację modeli Tamiya i wtedy chodzą, jako oficjalne jednostki. A ostatnio wkradają się model GW do Age of Sigmar. To jest jakość!!!

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
Krzysztof: No to Dusta kupuję na www.warfactory.pl, bezpośrednio od Marka Laskowskiego, który jest dystrybutorem na Europę systemu. Dodatkowo mam to szczęście, że Paolo Parente z Dust Studio od czasu do czasu podrzuca mi modele do robienia recenzji. Wtedy wpadają taki miłe unboxingi na blogu. Co do zakupu chemii i takich drobiazgów to nie mam jakiegoś przywiązania, Allegro, JadarHobby to taki trochę standard. Natomiast AoS to z checią u Tolla w Wargamerze lub grapla.pl w Ząbkach. Świetne miejsce, które niedawno odkryłem.
Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system/okres historyczny i dlaczego jest to DUST 1947?
Krzysztof: To pytanie nadaje się na oddzielny artykuł. ;) Jak pisałem, nie jestem heroicznym bohaterem tysięcy systemów. Nie grałem ich wiele. Dust mi przypadł do gustu w stylem i modelami; mechami, samolotami, laserami, zombiakami. Albo to lubisz, albo nie. W dodatku sympatycznie to się składa i maluje. Teraz o samych zasadach. Nie jestem hardcore grania i lubię prostotę, dynamikę i przyjemność grania z nutką myśli taktycznej. To mi daje Dust, bo to są takie szachy (szczególnie w wersji na macie), tylko masz dowolność kreowania wojska. Gra jest dynamiczna, ty jedna jednostka, oponent jedna jednostka. I jest szybka (stosunkowo) 1 godzina do 2 max, chyba że masz myśliciela po drugiej stronie. ;) Mata powoduje, że nie ma szans dyskutować, czy przesunąłeś się o 1 cal za dużo, czy widzisz jednostki. To jest wielki bonus. Ale gra ma też inny wymiar. Jest w pełni oficjalna wersja bez maty, 100% bitewniak, ale przy tych samych regułach, kartach i mechanice gry. Nie trzeba nic dodatkowego poza miarką i templateami wybuchów. Wszystkie reguły i karty do Dust1947 są za free na legalu. Dust, po trudnym okresie nabiera skrzydeł. W grze są trzy kluczowe bloki do wyboru Państwa Osi, Alianci i Blok Sino-Sowiecki. Każdy Blok ma frakcje i tak w przypadku Osi jest Wermacht, Neu Deutche Africa Korps, Zombiaki, Luftwaffe. Latem pojawi się frakcja Chinczyków do SSU oraz Komandosów Brytyjskich/Francuskich do Aliantów. A na Boże Narodzenie Wyznawcy Chtulu. :) Dzieje się i to lubię.

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
Krzysztof: To ja zmienię pytanie na „...którą dodałeś do kolekcji i jak...” . Oficer Najemników, Pani Luisa, którą bardzo chciałem, ale była dostępna tylko dla członków Dust Elite (taki super-premium klub za dużą kasę). Uparłem się i Lusię sobie wykombinowałem poprzez połączenie figurki z inne zestawu Najemniczek z odpowiednią Bazooką. :) O oto jest moja gwiazda.
W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
Krzysztof: Szarża Bretonią na polach Warhammera. Ale nie mam już Bretonii i Warhammera jaki znałem już też nie ma.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
Krzysztof: Hmm... No nie wiem, może... Nic, pustka w głowie.
Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
Krzysztof: Syn czasem się pytam co tam robię i ocenia jak mi idzie. Podrzuca też pomysły. Np. Luther, który dostał wyróżnienie na Fiestie Modelarskiej to była realizacja jego koncepcji. Żona, moja najbardziej cierpliwa Królowa na świecie, znosi te fanaberie. Czasem proszę ją o radę, co by tu jeszcze dodać, czasem pożycza sobie farbki i narzędzia do swoich dłubanek. Bywają jednak dni, kiedy wpadam „w ciąg uzależnienia od pędzla” i wtedy słyszę: „Zrobię dziś z Twoich Mechów Zupę”. Wiadomo, co trzeba wtedy zrobić. ;)

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
Krzysztof: Staram się brać udział we wszystkich ważniejszych turniejach Dusta w Polsce. Wychodzi tego kilka imprez w roku, ale środowisko się rozkręca. :) Mamy farta, że Oficjalne Mistrzostwa Europy Dust1947 zawitały do Warszawy w 2014 i 2015, w tym roku też były i już wiadomo że w Czerwcu 2017 też będą. To jest super impreza, zawsze na niej są przedstawiciel Dust Studio, Olivier Zamfirescu (autor zasad do gry) lub sam Paolo Parente (który odpowiada za całe uniwersum Dusta). W tym roku grało 40 zawodników w tym koło 10 z Niemiec, Szwecji i Francji. Środowisko jest w pytę, gramy na luzie, imprezy zawsze mają wieczorne spotkania, kiedy dowiadujemy się o nowościach, planowanych na najbliższy rok. Przy tym mam przyjemność, jako Dustbrothers, prowadzić tam Konkurs Modelarski. Także impreza jest nie tylko o graniu, ale też jest to pole do udziału modelarzy i malarzy. Już teraz Was zapraszam, naprawdę warto, szczególnie jeśli chcecie zobaczyć z czym się je tego Dusta.
Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?
Krzysztof: Mam nadzieję zrobić w wakacje skończyć malowanie Luftwaffe, może jedną konwersję do Aliantów oraz kolejnego mecha do Najemniczek. Po za tym pracuję nad modelami od Age of Sigmar (które pojawiać się będą tutaj www.mw.dustbrothers.pl).

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
Krzysztof: Modelowanie i granie to super sposób na odpoczynek po pracy, sposób na nabranie dystansu do świata i rozładowanie emocji. Dlatego spodziewa się jeszcze więcej Dusta, ale również inne systemy. Chyba brakowało mi czegoś z Fantasy, będzie Age of Sigmar i mam nadzieję w końcu uruchomić Wikingów do Sagi.
Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
Krzysztof: Dobre pytanie, nie znam środowiska gier za bardzo, więc może już to jest. Ale chyba chciałbym zobaczyć epickie bitwy w klimacie Gry o Tron.
Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?
Krzysztof: Pisanie bloga, rodzina, relaks i wypoczynek nad wodą. …ale na luzie.

Luca Laga z Gorzej się nie da... zadał ci pytanie: Wolisz grać "na przypał" czy niczym szachista siedzisz wpatrując się w stół i planujesz na pisiont ruchów wprzód?
Krzysztof: No to jest tak, to chyba zależy. Idealnie na turnieju to wychodzi, pierwszy dzień przemyślany, jakieś dwa zwycięstwa i jest perspektywa. Analityka, mózg się grzeje. Potem integracja i drugi dzień to już idzie na luzaka, na przypał, aby dojechać do końca, niech się dzieje wola... No i trzeba być odważnym, może uda się złamać statystykę. Co tam, piechota jest pancerna i żadnego czołgu się nie boi. :) A generalnie, to granie dla mnie to ma być 100% zabawy, bo po to wymyślono gry. Nie cierpię spiny i pyskówek, wtedy odpuszczam, mam to w pompie i idę „wpizdu”, oby dalej...
Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
Krzysztof: Czy zdarzają się maratony…., jeśli tak to ile tak można, oraz czy malowania, czy może grania?

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
KrzysztofDominik z Kostka Domina.
A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?
Krzysztof: Cieszę się, że jestem na Bitewnych Wrotach, dzięki temu trochę więcej modelarzy i graczy dowiedziało się moim blogu. Ja natomiast mam przyjemność podziwiać prace i artykuły wielu naprawdę wybitnych blogerów, modelarzy, poniekąd artystów. Ja sam o sobie mówię rzemieślnik, umiem coś pomalować, czegoś tam się douczam w tym zakresie i staram się ciągle szukać inspiracji i środowisko (choć wirtualne) daje mi kopa i motywuje do nowych projektów. Dzięki Panie i Panowie, Do poczytania na blogach i forach. Do zobaczenia live.
Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.

...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Między Młotem a Kowadłem... - Luca Lagao z Gorzej się nie da....

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych.

Bohaterem kolejnego odcinka jest Luca Lagao, który od kwietnia 2016 roku prowadzi blog Gorzej się nie da....



Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:




Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Luca Lagao teledysk.

Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
Luca Lagao: 1995-96? Jakoś tak. Grą był Warzone wtedy bardzo popularny i jakoś to poleciało. Wtedy to nawet jeszcze grałem. Niestety to wszystko odbywało się w skali lokalnej i ograniczało się jedynie do osiedla. A potem były rozwody i powroty i teraz jestem gdzie jestem.
Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
Luca Lagao: Blog niedawno skończył rok! A skąd się na niego pomysł? To taki proces średnio złożony. Po pierwsze chciałem jakoś wpłynąć na moją aktywność/częstotliwość malowania figurek czy zachować gdzieś swoje albo i nie moje patenty czy zestawy kolorów przy malowaniu rożnych części figurek. Kolejnym punktem była chęć poznani ludzi i ich sposobów na malowanie. Nie mam czasu na bieganie po sklepach i wymienianie się poglądami na temat takiej to a takiej techniki. Następną częścią składową był blog QC i jego aktywność na Bejcy. I tak w końcu wyszło. Stwierdziłem - a zrobię co mi szkodzi i poszło i leci..... wolno ale leci. :)
Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
Luca Lagao: Wiesz... to jest moje drugie podejście do blogowania. Kiedyś dawno temu chciałem coś takiego robić ale blogspotu jeszcze wtedy nie było (chyba) a ta strona z której zamierzałem skorzystać okazała się wtedy na tyle ciężka w obsłudze, że trochę się zraziłem i dałem sobie spokój. Teraz jest inaczej. Łatwiej ,a efekty są identyczne jak nie lepsze. Nie oczekuję niczego ponad, a jeśli już to zawsze mogę się popytać u któregoś z grona blogerów.
Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
Luca Lagao: Na początku sprawdzałem codziennie. Taka śmieszna ekscytacja (łooo panie dziesięciu weszło). Teraz wcale nie zaglądam. OK, ostatni raz zrobiłem to z miesiąc temu jak koleżanka robiła mi w Sydney reklamę (były trzy wejścia hehehe).

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
Luca Lagao: Jestem biernym podglądaczem. Czasami coś napiszę, czasami pokiwam głową z aprobatą. Piszę mało. Przepraszam.
Prowadzisz bloga ponad rok, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Czy zmieniało się to na przestrzeni lat?
Luca Lagao: Jakby wszystkie komentarze na fejsie były takie same lub podobne jak na blogu to świat byłby milszy, spokojniejszy. :)
Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Luca Lagao: Na blogu nie koniecznie. Wszystkie są na swój sposób miłe nawet jeśli krytykują za to na FB tam to jest wesoło. Był taki jeden co leciał mniej więcej "Człowieku jak można wrzucić tak "prącie" zdjęcia! Nic na nich nie widać". Okazało się że po prostu kolega na zdjęcia nie klikał, a że do tego doszedł kiepski dzień to wszystko się ułożyło w całość. Ale tak to nic specjalnego. :)
Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Luca Lagao: Zaglądam do Tomka co Maluje sobie i do Bastardów. Dlaczego? Bo Warzone. :)
Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
Luca Lagao: Poświęcam za mało. Ale też tyle na ile mogę sobie pozwolić. A warsztat to sfera marzeń które są jak najbardziej do zrealizowania tylko czekam na odpowiedni moment.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
Luca Lagao: Do niedawna myślałem, że ograniczę się do jednej firmy ale tak się nie da. Teraz to wygląda jak zachciewajki dziewczynki "o to chcę to jest fajne i to i to i tamto też" potem się okazuje że użyłem raz może dwa ale kolekcja rośnie. :)
Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
Luca Lagao: Chyyyba kolekcjonerem. Cały czas się upieram, że będę grać. Coś tam wychodzi ale nie jest to poziom, który mnie satysfakcjonuje. Ale walczę!
Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
Luca Lagao: To zależy od figurki. Czasami to samo przychodzi patrzysz na ten kawałek plastiku/metalu/żywicy i już wiesz (Tak! Ty będziesz miał tutaj dupę! O tak!), a czasami muszę trochę posiedzieć pooglądać jak malują inni, zastanowić się nad detalami, kontrastami.
Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
Luca Lagao: Wolnych Marines do starego Warzone.
Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
Luca Lagao: Każdej zrobionej w technologi Finecast.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
Luca Lagao: Nie liczę. Dużo. Różnych firm. Kupuję bo mi się podobają i już wiem jak je chcę pomalować. Czasami kupuję bo muszę bo potrzebuję ich do dioramy. Kupuje też kiedy w mojej głowie rodzi się plan zagrania w coś. A czasami kupuje bo chcę (coś jak zakup bucików ot tak). Ostatnio uciekam od figurek metalowych. Już mnie mory biorą jak pomyślę, że muszę taką pinować i czyścić. Niestety Infinity nie jest plastikowe. Powstrzymam się przed polecaniem. :)
Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
Luca Lagao: Modele najczęściej kupuję w Wargamerze bo lubię sobie pogadać z Tollem. Innym sklepem gdzie zaopatruję się jest FGB. Tam też kupuję farby. Jeśli wybieram się na zakupy wyłącznie farb, chemii czy pędzli udaję się do JadarHobby po drodze zahaczając o ulicę mazowiecką i sklepy dla plastyków.
Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?
Luca Lagao: Wh30k. Dlaczego? Za atmosferę. You know brat przeciw bratu. No dramat. O na przykład utwór, który jest na początku już zawsze będzie mi się kojarzyć z pierwszymi tomami Herezji i z Lokenem.
Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
Luca Lagao: Ostatni Archaon na koniu, Guilliman i Cypher z Gathering Storm III.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
Luca Lagao: Gothic (powtarzam się?). Nie ma gry, nie mam figurek (tak wiem ebay), nie miałbym z kim grać.
W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
Luca Lagao: Warchimera/Hordy. Nie wiem nie trafia do mnie ten system.
Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
Luca Lagao: Żona udaje że ja to coś interesuje ale ogólnie woli aby był porządek i po kilku dniach bałaganu nerwowo kręci się koło mokrej palety. :) Dzieciaki cóż... młodsze czeka tylko aby zajumać farbki bo fajne kolorowe a starsze czasami przyjdzie popatrzy (jak maluje w dzień), a tak to tłucze w Minecrafta. :]
Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
Luca Lagao: Kiedyś zawsze wybierałem się na Wojennego Młotka. I bardzo miło to wspominam. Szkoda, że się skończyło. Potem była długo przerwa no i jakieś dwa lata temu zacząłem wybierać się na konkursy modelarskie. Fajny był Złoty Troll, ale odbył się tylko raz. Też szkoda. W zeszłym roku ME w Dust Tactics. Polecam. W tym roku znowu się wybieram. Mam nadzieję, że nie przynoszę pecha i za rok znowu się odbędzie. ;)
Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?
Luca Lagao: Przede wszystkim skończyć kolejną dioramkę na podstawie ilustracji z Warzone. Zrobić własny warsztat i zacząć więcej malować (nie wiem jak to inni robią że tak szybko i tak dużo). :)

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
Luca Lagao: Tu gdzie jestem. nigdzie się nie wybieram. I chciałbym młodego wkręcać w to jakże pasjonujące hobby.
Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
Luca Lagao: Jeszcze niedawno jęczałbym, że Fallout. Ale już się robi. Co więcej? Nie wiem. Może Ostatnia Rzeczpospolita? Tak. To mogłoby być całkiem fajne. Chociaż może za mało frakcji?
Bird z Tabletop Bastards przygotował dla Ciebie pytanie: Gdybyś miał zacząć zbierać/grać w kolejny system (istniejący lub już nie, koszta nie grają roli, masz wszystko za darmo i samo się maluje) to co by to było?
Luca Lagao: Drogi Bird'u. Co to za pytanie pytam się? :) To pytanie jest w stylu "Osiołkowi w żłoby dano". Obawiam się, że byłby to jakiś produkt ukochanego przez wszystkich wydawcy z pewnej wyspy gdzie lubują się w herbacie. Bardzo możliwe, że byłoby to coś z uniwersum 40k. Najprawdopodobniej Gothic (Shadow się maluje, BB się maluje). Jeśli nie czterdziestka to poproszę, a wręcz apeluję o Dark Eden (nawet jako system oddzielny ale z możliwością łączenia z WZR).
Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
Luca Lagao: Wolisz grać "na przypał" czy niczym szachista siedzisz wpatrując się w stół i planujesz na pisiont ruchów wprzód.
I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
Luca LagaoCiekawi mnie jak sobie poradzi z pytaniami Krzysiek z Dust Brothers.
A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?
Luca Lagao: Od czego zaczynasz malowanie figurki? Od głowy. Konkretnie od oczu. Od prawego oka.
Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.

...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?