poniedziałek, 20 lutego 2017

Między Młotem a Kowadłem... - Viruk z What the Faux...

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie TUTAJ.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Viruk, który od marca 2010 roku prowadzi blog What The Faux.


Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Viruka teledysk:

Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
Viruk: O ile dobrze pamiętam to było w 1996 roku. Podczas wakacji zobaczyłem u kolegi pomalowanych Wolnych Marines Capitolu do pierwszoedycyjnego "Warzone". Figurki miały toporne rzeźby, proporcje były mocno niedoskonałe, ale nadrabiały to świetnym klimatem. Potem zacząłem kupować "Magię i Miecz", poczytałem więcej o systemie, uniwersum, zobaczyłem niesamowite ilustracje Paula Bonnera, wsiąkłem na dobre.
Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
Viruk: Zacząłem w marcu 2010. Wcześniej byłem aktywny na kilku forach, wrzucałem zdjęcia pomalowanych przeze mnie figurek w różne miejsca. Jednak fora, często też strony internetowe mają to do siebie, że zdarza im się wygasać, a wraz z nimi ginie cała zawartość.

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
Viruk: Chciałem w końcu w jakiś bardziej usystematyzowany sposób zacząć dokumentować swoją działalność hobbistyczną. Początkowo blog miał nawet nazwę Independent Painters, prowadziłem go z kolegą, ale od paru lat jestem jedynym autorem. Chętnie zaglądam od czasu do czasu do archiwalnych wpisów, porównuje starsze prace z nowymi, oceniam własne postępy. Zawsze dużą przyjemność sprawiają komentarze, pozwalają też trafić na inne ciekawe blogi o podobnej tematyce.
Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
Viruk: Bardzo rzadko. Pewnie powinienem robić to częściej i wypadałoby może zainteresować się lepszą promocją bloga w sieci, ale niestety nie starcza na to czasu. Póki co jedyną formą promocji jest to, że należę do sieci blogów i dodaję podpis z linkiem do bloga na forach.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
Viruk: Mam stałą listę blogów, które odwiedzam regularnie. Wiem z własnego doświadczenia ile czasu i pracy zabiera prowadzenie bloga, dlatego też staram się zostawiać komentarze i dziękować autorom ciekawych wpisów oraz interesujących, inspirujących prac.
Swojego bloga prowadzisz od wielu lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?
Viruk: Przeważnie są dość krótkie i konkretne. Jeśli ktoś zostawia komentarz na blogu dotyczącego tak mocno specyficznego hobby, to jego treść jest raczej pozytywna. Na szczęście nigdy nie miałem na blogu do czynienia z negatywnymi zjawiskami, hejtem, trollowaniem, itp. Na pewno warto podkreślić kulturę komentarzy, widać też to, że zostawiają je osoby też siedzące w tym hobby po uszy. Pamiętam początki, jeszcze na rozmaitych forach, gdzie zdarzały się nieprzyjemne dyskusje, czasami pojawiały się mocno infantylne treści. Myślę, że dziś każdy piszący komentarz online jest świadomy tego, że treść reprezentuje w jakimś stopniu piszącego i raczej unika się negatywnych treści.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Viruk: Tak, był taki jeden od prawników GW jak kiedyś wrzuciłem zdjęcie niewydanej jeszcze figurki Radagasta do Hobbita. ;)
Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Viruk: Bardzo wysoko cenię Coloured Dust. Nowe wpisy nie pojawiają się tam często, ale każdy jest na wysokim poziomie. Dzięki recenzjom Arbala kupiłem dużo bardzo przydatnych w warsztacie rzeczy, a przede wszystkim dowiedziałem się czym kierować się i dodać do listy zakupów przy kupnie pierwszego Aerografu. Lubię też Massive Voodoo, za pozytywną energię. Ten blog, a zwłaszcza wpisy Romana to kwintesencja hasła "Happy Painting".

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
Viruk: Od nieco ponad półtora roku jestem szczęśliwym ojcem, a więc siłą rzeczy mam mniej czasu na hobby. Znajduję go przeważnie w nocy, kiedy córeczka już smacznie śpi. Udało mi się wygospodarować przestrzeń na mój warsztat i bardzo to sobie cenię. Możliwość wejścia do osobnego pokoju i zaczęcia pracy bez zbędnych przygotowań to naprawdę duży komfort.
W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
Viruk: Niestety, ale lubię eksperymentować. Nieraz zdarzało mi się kupić farbki, których później praktycznie nie używałem. W efekcie na półeczkach stoi ponad 200 pojemniczków z akrylami, z których część zdążyła już pewnie zaschnąć na dobre. Ale ostatnio staram się ograniczać i kupuję raczej tylko te kolory, które są mi naprawdę potrzebne. Pędzle to inna historia - tutaj stawiam na sprawdzone firmy i po prostu dokupuję kiedy ich stan nie pozwala na dalszą komfortową pracę. Podobnie jest z dodatkami do Aerografu, chociaż tutaj moje doświadczenie nie jest jeszcze duże.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
Viruk: Przede wszystkim jestem modelarzem. Ta część hobby, a zwłaszcza malowanie, to dla mnie największa przyjemność. Od paru lat gram w Malifaux i z dużą satysfakcją patrzę na to, jak dobrze rozwija się w Polsce ten system. Gra ma świetną mechanikę kart (naprawdę, nie używa się w niej kości!), niesamowity klimat i uniwersum. Prężnie rozwija się scena turniejowa, środowisko graczy jest też świetne.
Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
Viruk: Maluję etapami, na tyle, na ile czas pozwala. Zostawiając jakąś część skończoną, często zerkam na projekt, wracam do niego myślami w ciągu dnia, kombinuję z barwami korzystając z koła kolorów. W ostatnich latach malowałem głównie modele do Malifaux i często inspirowałem się artworkami z podręcznika. Czasami też wyszukuję zdjęć pomalowanych figurek, nad którymi akurat pracuję i inspiruję się pracami innych malarzy.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
Viruk: Po jakimś czasie, jak mi się już figurka opatrzy, zawsze zaczynam dostrzegać elementy, które mogłyby wyglądać lepiej. Tak więc poniekąd chciałbym pomalować ponownie... każdą figurkę.
Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
Viruk: Hungering Darkness - wyjątkowo nieudany model, który miał reprezentować mrocznego Tyranta, a wygląda jak duża kijanka. Musiałem się przy nim zmusić do malowania.

W twojej kolekcji znajduje się sporo modeli, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
Viruk: Moja kolekcja jest kompletnie zdominowana przez modele Wyrd Miniatures. Zacząłem od kupowania tych, które mi się najbardziej podobały. Teraz kupuję też pod kątem przydatności w grze. A ponieważ podobają mi się praktycznie wszystkie figurki tej firmy, łatwo przychodzi mi połączenie tych kryteriów wyboru. W ostatnich latach rzadko kiedy sięgam po modele innych firm.
Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
Viruk: Kupuję bezpośrednio od Wyrda jeśli kupuję są to figurki dostępne w przedsprzedaży i łączy się z tym możliwość zdobycia limitowanych modeli. W Polsce najczęściej kupuję w sklepie Vanaheim. Mają bardzo dobrą obsługę klienta i szybko sprowadzają nowości, które mnie interesują.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?
Viruk: Wspomniałem wcześniej o uniwersum Warzone'a. Bardzo ciekawa wizja mrocznej przyszłości i podziału na megakorporacje, która nie jest wyssana z alce i ma nawet elementy realistyczne. Mimo to najciekawsze jest i tak dla mnie uniwersum Malifaux. To prawdziwy eklektyzm, znajdziemy w nim wiktoriański horror, steampunk, dziki Zachód, klasyczny Wschód, gotyk, macki, mieszkające na bagnach i pędzące bimber Gremliny, wiele odwołań do współczesnej kultury (film, muzyka). A wszystko to traktowane nieco z przymrużeniem oka. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Do tego dochodzą ciekawi bohaterowie, których losy są opisywane w kolejnych podręcznikach i w opowiadaniach publikowanych w darmowym e-zinie.
Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
Viruk: Limitowany Bishop z frakcji Outcasts stylizowany na Lobo - postać z komiksów DC
W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
Viruk: Pierwszą edycję Warzone. Wkręciłem się w system ze starszym bratem i rozegraliśmy tylko kilka bitew. Gra była mocno niedoskonała i były w niej duże dysproporcje pomiędzy jakością jednostek z różnych frakcji. Dzisiaj nie mam już tych figurek, Warzone został wskrzeszony w kolejnej edycji z nowymi modelami. System rozwija się całkiem dobrze, ale mimo to sentyment do tej starej edycji pozostał

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
Viruk: Warmachine - kiedyś zainteresował mnie ten system. Skusiło mnie "skirmishowe" podejście do rozgrywki, zaciekawiły mnie figurki. Pomalowałem trochę Cryxu, zagrałem kilka razy, ale nie poczułem klimatu. Zwłaszcza, kiedy system zaczął się rozwijać w stronę gigantycznych modeli i dużych armii. Może za wcześnie się wycofałem i powinienem spróbować innych frakcji, ale na pewno nie żałuję przerzucenia się na Malifaux. Dziś nie wyobrażam sobie powrotu do Warmachine.
Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
Viruk: Bardzo dobrze! Chętnie oglądają moje najnowsze prace, młodszy brat nawet przez jakiś czas też dał się wciągnąć w malowanie. Znajomi też pozytywnie reagują na moje hobby, często są początkowo zaskoczeni i dziwią się kiedy znajduję na nie czas. A przecież wystarczy tylko odmówić sobie trochę snu. ;) Córeczka też wykazuje duże zainteresowanie, chętnie ogląda figurki i bardzo delikatnie się z nimi obchodzi. Wspaniale będzie kiedyś pomalować coś razem!
Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
Viruk: Staram się regularnie brać udział w turniejach Malifaux. Różnie to wychodzi, ale w zeszłym roku zaliczyłem ich w sumie 8 więc nie mogę narzekać. Grałem głównie w Warszawie w Gentlemen's Club, dwa razy w Vanaheim w Krakowie. Ciężko wyróżnić jakiś turniej, za każdym razem atmosfera była bardzo dobra i każdy turniej miło wspominam (chociaż większych sukcesów póki co nie odniosłem). Gdybym miał wybierać, pewnie byłby to ten, na którym dostałem nagrodę dla najładniej pomalowanej armii.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?
Viruk: Zredukować zaległości malarskie, zwłaszcza z frakcji Neverborn i... dalej znajdować trochę czasu na malowanie każdego dnia.

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
Viruk: Chciałbym na pewno lepiej opanować Aerograf - póki co używam go w mocno ograniczonym zakresie. Dużo dały mi trzydniowe warsztaty z Camelem. Pokazały mi też jak dużo mi jeszcze brakuje do tych najlepszych. Mimo to nie odczuwam potrzeby radykalnego poprawiania umiejętności. Jeśli za pięć lat to hobby będzie mi dalej sprawiało tyle przyjemności co dziś, to będę zadowolony.
Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
Viruk: Hmm, może "Mroczną Wieżę" Sephena Kinga? Jest tam dużo ciekawych postaci, potworów, miejsc. Malowałbym...

Anolecrab z Krypty Królów przygotował dla ciebie pytanie: Czy liżesz pędzelek podczas malowania?
Viruk: Tak, czasami nawet przez pomyłkę maczam pędzel w herbacie i... piję dalej.
Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
Viruk: Jak zachęciłbyś/zachęciłabyś do tego hobby?
I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
VirukKarol z Najmita.net.
A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?
Viruk: Bardzo cenię moje hobby. To prawdziwa odskocznia od codziennych obowiązków, stresów. Taka pasja pozwala na chwilę w jakimś stopniu oderwać się od rzeczywistości, wymusza zwolnienie obrotów. Myślę, że to bardzo ważne i bardzo potrzebne. Nie mogę też nie wspomnieć o mojej wspaniałej żonie, która nie tylko akceptuje, ale też rozumie i wspiera moje działania hobbistyczne.
Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.

...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz