poniedziałek, 25 lipca 2016

Między Młotem a Kowadłem... - FireAnt z fireant.pl!

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie TUTAJ.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem dzisiejszego wywiadu jest nie kto inny, jak sam FireAnt, który od 2011 roku prowadzi blog fireant.pl. Ponadto FireAnt jest, jak zapewne większość szanownego państwa-draństwa dobrze wie, założycielem serwisu 
Wrota - polska sieć blogów bitewnych.

Zapraszam zatem do lektury wywiadu!

Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu możecie włączyć sobie wybrany przez FireAnta teledysk.


Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
FireAnt: Bodajże w 2000 roku po raz pierwszy sięgnąłem po Wojenne Młoty. Było to jednak za czasów, kiedy byłem młodym grzdylem i oczywiście nie było mnie stać na armię. Zbierałem więc figurka po figurce, rujnując je moim nieudolnym malowaniem. W 2001 roku jednak Władca Pierścieni od Jacksona uderzył w kina a wraz z nim w kioskach pojawiła się kolekcja tanich figurek! LOTR zatem był moim pierwszym poważniejszym wejściem w figurki, ale szybko ustąpił miejsc Czterdziestce, w którą grałem przez długi, długi czas....
Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
FireAnt: Od 2011 roku jak sądzę... Cóż mnie skłoniło? Potrzeba aktywności! Od maluczkiego powtarzają ludzie mnie otaczający, że mam niejaką smykałkę do przelewania myśli na papier w formie zadziornych i niepokornych słów. A jako że bitewniaki były moim hobby już od ponad dekady, uznałem, że to będzie świetny temat na bloga... Nie chciałem po prostu prowadzić bloga "o niczym", potrzebowałem mocnego tematu, by samemu mieć motywację do jego prowadzenia. Ponadto przymusza mnie on do trzymania ręki na pulsie względem nowości z naszego bitewniakowego półświatka.
Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
FireAnt: Uh, cóż, przyznam się bez bicia, że tutaj wybrałem tak naprawdę pierwszą z brzegu. Największą zaletą Bloggera w momencie podejmowania decyzji był fakt, że to narzędzie Google'a - a że korzystam z praktycznie wszystkich ich dobrodziejstw, było po prostu pod ręką. Dzisiaj zaś mogę dodać, że to stabilna i sympatyczna platforma, która daje sporo możliwości w łatwym zarządzaniu treścią i co najważniejsze, nie blokuje mnie, kiedy chcę zrobić własne grafiki do czegokolwiek.
Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
FireAnt: Regularnie. Ale nie ze względu na popularność, lecz raczej z potrzeby sprawdzenia poczytności publikowanych treści. Popularne posty są dla mnie wskazówką. Mówią mi, jakie wpisy są odpowiednie dla moich czytelników, czego pragną i oczekują. Nie oznacza to, że nie promuje bloga w sieci - powiedzmy sobie szczerze, jak już spędzam te N-godzin tygodniowo na pisanie moich wypocin to raduje mnie każdy czytelnik, który poświęci czas, by je przeczytać. Prowadzę stronę FB bloga oraz linkuje treści na forach Gloria Victis oraz Border Princes, za pozwoleniem lokalnych władz. ;)
Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
FireAnt: Nie komentuje, ale śledzę. Nie komentuje z dwóch powodów. Za pierwszy przepraszam - bo jest nim ograniczony czas. Kiedy sam staram się zaorać moje poletko i wykrzesać te kilka wpisów tygodniowo, to dodając do tego prace, obowiązki domowe, hobby i inne zobowiązania, zwyczajnie czas jest surowcem, którego bardzo surowo pilnuje. Co nie zmienia faktu, że pewne blogi śledzę wiernie i z radością czytam czy też przeglądam nowe wpisy! Drugi powód już jest mniej osobisty, a bardziej powiązany z samą treścią... Często gęsto wpis sam w sobie jest dobry, ale zwyczajnie nie zaprasza do dyskusji. Jest zamkniętą myślą czy opinią! A jak twórcy zależy na dyspucie, niech to po prostu zaznaczy w tekście zadając na końcu treści pytanie do czytelników.
Swojego bloga prowadzisz od wielu lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?
FireAnt: Powiedział bym, że się nie zmienił wcale. Nie widzę powodu, dla którego miałby się zmienić! W znacznej większości przypadków, jeżeli już ktoś poświęca swój czas by wykroić komentarz, jest on albo krótką notką pochwalną za tekst (zawsze miłe dla autora!) albo wielkim, tłuściutkim wpisem, który podejmuje z treścią jakąś formę dyskusji. I to nie uległo z mojego punktu widzenia żadnej zmianie.
Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
FireAnt: Cóż, fakt, że od razu przyszedł mi do głowy po przeczytaniu tego pytania świadczy o tym, że owszem! Krótki komentarz Cylindryka do pierwszej części mojej serii poświęconej odpowiedniemu budowaniu zakonu Adeptus Astartes. Komentarz ten po prostu zaznaczył, że autor żałuje, iż takiego tekstu nie było w internecie, kiedy sam rozpoczął zbierać swój zakon, bo by mu się bardzo przydał. Ciepło mi się na serduszku zrobiło!
Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
FireAnt: O tak. Na pierwszy miejscu od dawna stoi Colored Dust, blog ARBAL'a. Jest to bardzo aktywny blog poświęcony praktycznie tylko i wyłącznie modelarskiemu aspektowi hobby, i jest prawdziwą skarbnicą wiedzy. Masa poradników, sporo recenzji produktów no i oczywiście to sama przyjemność podziwiać pracę tak znamienitego malarza figurek. Drugim blogiem, który bardzo lubię, jest Wojna w Miniaturze autorstwa Inkuba. To kolejny blog prowadzony od dawna, aktywny, ciekawy, z masą ładnych figurek i fantastycznej treści poświęconej bitewniakowemu old schoolowi.

Co zmotywowało Cię do założenia serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych?
FireAnt: Stara, dobra, polska zawiść! Żółć w trzewiach mnie paliła na gardziel piekła gorącą zazdrością o to, że Brytyjczycy mają, że Amerykanie mają, że Teutoni mają a my, Polacy, nie mamy! A tak na poważnie, pomysł na Wrota wyrósł z wyjątkowo samolubnej potrzeby... Blog się pisał, rozwijał, a ja zwyczajnie kombinowałem cóż też uczynić, by go propagować i wciągać nowych czytelników. Jako że nie spotkałem w polskich internetach żadnego agregatora o tej tematyce (pomijając w ogóle fakt, że agregatory nie są zbyt popularne u nas, za wyjątkiem klonów 9Gag...) uznałem, że to będzie idealne rozwiązanie, bo powinno przemawiać do naszej narodowej mentalności - znaczy, nie ma nic za darmo, ale jeżeli Ty coś dasz, to Ty coś otrzymasz w zamian. System oparty na wzajemnych drapaniu się po plecach musiał się sprawdzić!
Jak po kilku latach działalności oceniasz Wrota? Chcesz jeszcze dodać coś w serwisie, czy uważasz Wrota za skończony projekt?
FireAnt: Jak dla mnie Wrota są ukończonym projektem. Zresztą, nie ma co spijać śmietanki, tak naprawdę po tym, jak się serwis rozruszał pozostawiłem go już innym aktywizatorom środowiska, którzy jak widać odwalali kawał świetnej roboty. Serce roście, kiedy widzę, jak się ten serwis rozrósł, ile mamy członków i to, jak regularnie działa. Naturalnie na pewno można zrobić więcej by środowisko internetowe poruszyć, ale sam mam zdecydowanie za dużo na karku, by jeszcze mieć chociaż cień szansy, by zainwestować wolną minutę w prowadzenie Wrót... Zresztą, sam fakt że odpowiedzenie na ten wywiad zajęło mi bez mała miesiąc o czymś świadczy.
Czy planujesz reaktywację modelarskiej aktywacji?
FireAnt: Tak. To był diabelnie ambitny projekt i sprawił mi masę frajdy. Oczywiście pierwsze edycja była krucha i kaleka, ale nawet pomimo ogromu wad w organizacji, regulaminie i samym procesie był to konkurs popularny i wyprodukował masę wpisów w sieci jak i pomalowanych figurek. Nowa formuła krystalizuje się od przeszło roku - musi być dużo bardziej dopracowana, zwięzła, szczelna na przekręty i dająca równe szanse wszystkim uczestnikom, niezależnie od gry, którą zbierają. Dodatkowo koszta konieczne do poniesienia są wysokie, i póki co czekałem na wsparcie... Które, bez obietnic, być może się objawiło niedawno i jest szansa na to, by Malarska Aktywacja ponownie się aktywowała w tym lub przyszłym roku.
Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
FireAnt: Warsztat mam. A poświęcam tyle, ile mogę. Raz jest to godzinka dziennie, innym razem jest to nieomal cały dzień z drobnymi przerwami. Głównie traktuje je jednak jako moją ucieczkę w krainę Relaksu. Jako moje narzędzie do spokojnego odstresowania się, gdzie w skupieniu mogę popracować rękami i nie myśleć o niczym innym.
W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
FireAnt: Ha, z całą pewnością eksperymentowanie to jest to, co lubię! Rzut okiem na mój malarski stoliczek i proszę... Citadel, Vallejo, P3, AK Interactive, MIG Production, pędzelki Army Painter, Renesans, Mag-Pol, Tamiya. Wszystkiego po trochu, wszystko z innej parafii. Lubię szukać nowych rozwiązań... Nie tylko bowiem daje mi to materiał na bloga, ale też pozwala odkryć lepsze i tańsze produkty. Jak chociażby washe Vallejo, które są doskonałe. Albo aktywator kleju cyjanoakrylowego, bez którego teraz się nie obejdę.
Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
FireAnt: Zdecydowanie modelarzem. Choć brzmi to mocno biorąc pod uwagę jak mało maluje, ale po prostu najbardziej to do mnie pasuje. Grywam zazwyczaj rzadko (choć ostatnio prowadząc ligę edukacyjną Infinity nadrabiam ten aspekt hobby), nie poczuwam się do zbierania pełnych kolekcji figurek... Za to lubię je malować, sklejać i cieszyć oczy swoją własną pracą.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
FireAnt: Dobre pytanie. Przeważnie przygotowuje przynajmniej w jakiś prosty, szybki sposób. Lubię zaplanować to, co i jak będę malował, bo lubię historie stojącą za moimi armiami. Muszą mieć określony schemat, przygotowaną symbolikę czy heraldykę. Często korzystam z małego notesu, w którym zapisuje progres prac, spisuje użyte kolory czy mieszanki... Dzięki temu nie zapominam o danym procesie, nawet jak wracam do niego po długiej przerwie.
Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
FireAnt: To proste pytanie - Ogre Firebelly. Uwielbiam tą miniaturkę, jest pełna charakteru! Świeta poza, super detale i masa możliwości na poćwiczenie trudnych technik i materiałów. Jest to fantastyczna figurka.
Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
FireAnt: Nie odpowiem na to pytanie poprawnie, ale co tam. Gakis/Pretas do Infinity. Niepoprawnie, ponieważ nigdy ich nie malowałem. Mam je jednak na warsztacie, i nawet teraz na samą myśl o tym, że muszę je pomalować, siły ze mnie ewaporują. Są to w moim odczuciu nie najładniejsze figurki z dziwacznymi pozami, które po prostu nie zachęcają mnie do malowania.
W twojej kolekcji znajduje się sporo modeli, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
FireAnt: O ho ho! Z bardzo wielu różnych źródeł. Mam figurki do MalifauX, do Infinity, do obu Wojennych Młotów. Mam sporo modelu do Dystopian Wars, kilka do Firestorm Armada, sporo do Dreadballa, kilka do Hordes. Ponadto coś do Dust Warfare też by się znalazło. A, i jeszcze jakieś cuda do Hell Dorado... Masakra wynikająca głównie z moje radośnie idyllicznej potrzeby zbierania wszystkiego, co mi wpadnie w oko. A co polecam? Zależy! Jeżeli chodzi o jakość odlewów, przygotowanie do sklejania oraz prostotę procesu, plastiki od Games Workshop nie mają sobie równych. Jeżeli chodzi o same rzeźby i aspekt estetyczny, to Wyrd Miniatures wymiata. Jeżeli zaś mówimy o metalu, Infinity ma jak dla mnie ogromną kolekcję pięknych, metalowych figurek.
Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
FireAnt: Mam! Nie wiem, czy wypada robić reklamę, ale są trzy sklepy, w których się zaopatruję. MGŁA jest internetowych sklepem, który spełnia moje bardziej egzotyczne potrzeby, bo posiada często-gęsto na stanie modele do systemów, o których inne sklepy nawet nie słyszały. A ponadto wspieram wiernie dwa sklepy stacjonarne - VETO, w którym kupuję wszystko, co związanie z Infinity... Oraz Vanaheim, w którym kupuje wszystko, co z Infinity związane nie jest!
Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?
FireAnt: To powinny być dwa pytania. Uniwersum, to zdecydowanie ponura mroczność czterdziestego pierwszego tysiąclecia. Tak, tak, znany jestem z tego, że ciepło nie cierpię samej gry, ale uniwersum WH40k jest wyśmienite - mam masę ich książek, Lexicanum czytuję do poduszki i ogólnie jestem samozwańczą encyklopedią fluffu tego świata. System zaś to Infinity - Infinity ma sobie niezwykle unikalny aspekt. Nie gra się tam rozpiskami... Znaczy, nie ma żadnych niesamowitych synergii czy kombinacji, nie ma rozpisek, z którymi nie powalczysz, bo jest to 'najgorszy match-up'. Tam się gra pozycją, tam się gra dobrym wykorzystaniem modeli. A nie Eldarami, bo są najsilniejsi....
Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
FireAnt: Chyba nie ma takiej... Jak pisałem wcześniej, nie jestem kolekcjonerem i w sumie nie poluje na rzadkie trafy. Ponadto nie mam jakiś specjalnych sentymentów i nie jestem fanem staroszkolnych rzeźb - w znacznej mocy są po prostu kiczowate i trącą myszką, prawdziwie reprezentując nagryzienie zębem czasu.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
FireAnt: Dust Warfare! Bo miała świetne, niedrogie figurki, prosty, zabawny system i czadowy klimat. A czemu nie mogę? Bo jest martwa niczym Cezar na początku czerwca. Zwyczajnie albo nie szukałem właściwie, albo po prostu nikt w to u nas nie gra....
W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
FireAnt: Warhammer 40k. Bo jest śmierdzącym bagienkiem. ;)
Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
FireAnt: Zaskakująco pozytywnie! Cóż, jestem już stary chłop według standardów bytowania z rodziną, tak więc nie muszę się już od jakiegoś czasu przejmować... Ale fortunnie wszyscy w familii uważają to hobby za kreatywne i po prostu sympatyczne, więc nigdy nie miałem żadnych problemów, by powiedzieć z dumą w głosie brzmiącą, iże wracam w dom, gdyż moja N-ta figurka czeka na pilne malowanie.
Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
FireAnt: Raaaczej nie biorę udziału w wydarzeniach. Przez zwykłe wygodnictwo, naprawdę. Nie grywam za bardzo a znaczna moc bitewniakowych wydarzeń to ligi czy turnieje właśnie. Oczywiście teraz to się zmienia. Biorę udział w Lidze Malifaux w Krakowie, prowadzę edukacyjną Ligę Infinity w VETO, tak samo najpewniej będę nauczał nowego systemu - TANKS. Hah, w sumie, przeważnie jak już biorę udział w wydarzeniu to dlatego, że jestem jego organizatorem albo przynajmniej pomagałem w jego powstaniu. ;)
Jakie masz plany malarskie na najbliższą przyszłość?
FireAnt: Nauczyć się akwarel! Poza malowaniem figurek maluję też tradycyjnie i testuje różne media... O, czekaj, chodziło o figurki? Cóż, na dzień dzisiejszy mam całkiem solidną armię do Infinity na warsztacie, która maluje się - jak na moje ślimacze tempo - bardzo zwinnie i prężnie. Mam zamiar po raz pierwszy w życiu mieć w pełni pomalowaną armię do systemu, w którym aktualnie gram! 
Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
FireAnt: Nie mam dużych wymagań. Widzę siebie z żoną, która nie narzeka na to, że zakopuję się z figurkami i farbkami w mojej szopie i że od czasu do czasu wychodzę poturlać kostkami.
Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
FireAnt: Hm... Wydaje mi się, że najchętniej zobaczyłbym złożony i bogaty system bitew kosmicznych okrętów osadzony w uniwersum Honor Harrington. Opisy okrętów, ich klas i uzbrojenia zawarte w tym cyklu są tak bogate i szczegółowe, że z pewnością starczyło by na kilka porządnie skonstruowanych armii.

Mamy dla Ciebie także pytanie od Inkuba: Dlaczego tak często i na długo znikasz?
FireAnt: Powód jest smutnie prozaiczny. Wypalenie hobbystyczne. Jestem diablo aktywnym człowiekiem - przynajmniej w sferze hobbystycznej, bo sport, to tylko jako Transport Publiczny... Ale kiedy już się za coś zabieram, to wkładam w to 300% normy i humor wyborny. Organizuje ligi, nauki, warsztaty, pomoce, grupy wsparcia, co tylko dusza zapragnie. Produkuje się na blogu i na forach, pomagam z konkurami, no po prostu od groma aktywności w temacie. Często gęsto zdarza się, że w pewnym momencie żyłka pęka i mam dość, że potrzebuje odpoczynku. Wtedy kieruje moją uwagę na inne moje hobby, jak chociażby ilustracja czy tworzenie gier planszowych, a bitewniaki lądują na stryszku czekając, aż mi do nich humor wróci.
Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
FireAnt: Którego systemu figurkowego nie cierpisz i dlaczego?
I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
FireAnt: ARBAL! Niech nam powie, co napędza jego malarską duszę!
A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie lub odpowiedzieć na pytanie, którego nie zadaliśmy?
FireAnt: Coś ode mnie... Hm. Po pierwsze, świetna inicjatywa! Po drugie, mam nadzieję, że Polska Blogosfera będzie nadal się rozwijać, że nowe blogi będą powstawać i co najważniejsze, że będzie ona ulegać zmianom zgodnym z duchem czasu. ;)
Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.

...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

poniedziałek, 4 lipca 2016

Między Młotem a Kowadłem... - Michał z DwarfCrypt!

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Pełną listę opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie TUTAJ.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół 
serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych, który został założony w październiku 2012 roku przez FireAnta.

Bohaterem trzeciego odcinka jest Michał, który od lutego 2013 roku prowadzi blog DwarfCrypt.

I am a 31 year old miniatures modeller.
Fascinated by the big world - closed in small figures.

Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu szanowne państwo-draństwo włączy sobie wybrany przez Michała teledysk.

Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
Michał: Było to około 17-18 lat temu. Kolega podczas pobytu w szpitalu spotkał ludzi grających w WFRP i wpadł w sidła. Po powrocie zakupił podręcznik, kostki i po jakimś czasie dodatek Liczmistrz. Ja później dokupiłem Cienie nad Bogenhafen, Galerie bohaterów, aż wreszcie przyszedł czas na pierwsze figurki - byliśmy zachwyceni kolorowymi stronami z modelami zamieszczonymi w podręczniku do WFRP. Pierwszego Bretończyka zakupiłem w budzie na bazarku na ul. Broniewskiego za 16 zł :) Pierwsze modele służy mi głównie do role play'owych rozgrywek w WFRP. Potem dostawszy ulotkę GW (po polsku!) zostałem oczarowany odmianą bitewną Warhammera. Pod koniec szkoły podstawowej (7 lub 8 klasa), trafiłem na pokazy bitewniaków w księgarni Bellona (wtedy jeszcze nie) na Krakowskim Przedmieściu, prowadzone przez Artura Szyndlera i tak się zaczęło....
Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
Michał: Bloga prowadzę aktywnie od 3 lat. Wcześniej była strona internetowa, ale ze względu na potrzebę płacenia za domenę i hosting przeniosłem się na blogspota.  Blog dlatego, iż umieszczanie od czasu do czasu swoich wypocin na różnych forach przestało mi wystarczać. Chciałem również wszystko w jednym miejscu skupić.
Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
MichałBlogspot wydał mi się prosty w obsłudze i często używany przez innych blogerów. Nie próbowałem innych platform i raczej zostanę przy tej :)

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
MichałChcąc być szczery to bardzo często :) Kilkanaście razy dziennie sprawdzam licznik i liczbę odwiedzin - po opublikowaniu wpisu, w godzinach pracy, przed snem, o porze kiedy np. Amerykanie wstają i mogą odwiedzać stronę.  Tak wiem, jest to chore :).
Niedawno świętowałeś 100.000 odwiedzin na DwarfCrypt, przy okazji po raz kolejny mogliśmy zobaczyć, że Twój blog jest bardzo popularny wśród zagranicznych modelarzy, jaki jest przepis na taki sukces? Jak promujesz blog DwarfCrypt w sieci?
MichałSekret szefa kuchni :) A tak naprawdę wszystko sprowadza się do trzech kroków, według mojego przepisu :) - Share, Like, Comment. Nie bez znaczenia jest także fakt prowadzenia bloga dwujęzycznie (kilka lat temu po pierwszym wpisie znanego i lubianego z komentowania kolegi Phil'a uznałem, że warto wbić się także w zainteresowanie zagranicznego blogera wargamingowego i udało się). Promuję także swoje wypociny poprzez G+, Facebooka, Twitter, zBlogowani czy Instagram - na Snapchat raczej już się nie skuszę :).
Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
MichałŚledzę na bieżąco wszystkie wpisy (tak mi się wydaje). Z komentowaniem jest różnie. Przy interesujących mnie wpisach staram się zostawić chociaż trzy słowa lub wcisnąć "like'a".

Swojego bloga prowadzisz od wielu lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?
MichałMyślę, że jest dosyć podobnie. Ogólnie spotykam się z pozytywnym komentarzami - krótszymi lub dłuższymi. Wszystkie lubię i doceniam. Często z racji historycznego charakteru wpisów spotykam się z wieloma komentarzami bezpośrednio odnoszącymi się do bohaterów, czasów historycznych czy jakiejś bitwy.
Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
MichałByło kilka komentarzy wspominających DwarfCrypt jako źródło inspiracji i miejsce godne polecenia z czego jestem niezwykle dumny.  Jestem jednakże zadowolony z każdego komentarza - nie spotkałem się z jakąś dużą niechęcią czy totalnym "zjechaniem" prac. Czasem zdarzają się dysputy na temat zgodności malowania poszczególnych figurek historycznych, ale to tylko pozwala mi na wzbogacenie wiedzy. Zdecydowanie wolę komentarze blogerów krajowych i zagranicznych niż wpisy na forach internetowych, gdzie Janusze skrytykują wszystko, od kolorystyki, poprzez wykonanie podstawek, na ogólnym wrażeniu kończąc :) W blogosferze natomiast jest raczej tendencja na chwaleniu to co dobre, i tak też i ja się staram robić.
Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
MichałTych ulubionych jest zdecydowanie za dużo, aby je wszystkie wymienić. Myślę, że spora grupa polskich blogerów ma podobną listę ulubionych/polecanych stron, które można zobaczyć na blogach.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
MichałMój warsztat to nieduże biurko w pokoju, które wstyd pokazać :) Na hobby natomiast staram się poświęcać 1-2 h dziennie, w weekendy może trochę więcej.
W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
MichałW kwestii farb to przeniosłem się prawie całkowicie na wzory Vallejo (pewnie z racji bardziej historycznego figurkowania, ale do fantasy też używam German Camo Brown) ;). Posiadam również kilka ulubionych kolorów GW, ale jest to już mniejszość. Kwestia pędzelków to, od pacholęcia będąc, używam MAG-POL.
Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
MichałZdecydowanie modelarzem-kolekcjonerem. Gram natomiast od święta i to bardziej preferuję domowe klimatyczne rozgrywki. Turniejowe granie w WFB porzuciłem be żalu. Chyba jednak wyrosłem z powergamerstwa i kłócenia się od ćwierć cala (choć w 2003 albo 2004 byłem trzecim High Elvem w Polsce huha!).

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
MichałZ tym jest najgorzej. Wystarczy artykuł, książka, film czy serial i od razu w mojej głowie rodzi się myśl - a może by sobie zrobić oddział Rzymian, grupę gladiatorów, a może Indian? I do tego też to prowadzi, że bywa na blogu różnorodnie :) Materiały, zwłaszcza do figurek historycznych, przygotowuję sobie w sporej ilości. Tak jak np. podczas malowania Galów można sobie pofantazjować (choć nie do końca - gdyż są pytania czy to plemię malowało skórę i miało tatuaże czy też nie?), tak przy mundurach angielskich spadochroniarzy i ich kultowych kurtkach Denison mamy określoną kolorystykę. Za duża dowolność przy modelach historycznych nie działa na ich korzyść :) Za to przy modelach fantasy czy szeroko pojętym s-f wolna amerykanka (w granicach własnego rozsądku) :)
Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
MichałPołowę mojej kolekcji chciałbym pomalować ponownie :)
Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
MichałDrugiej połowy mojej kolekcji z naciskiem na Rzymian, Wiliama Burke i W. Hare czy Wareskiej Gwardii. Uważam, że na obecną chwilę zrobiłem co mogłem w kwestii ich malowania :)

W twojej kolekcji znajduje się sporo modeli, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
MichałZdecydowanie większa część mojej kolekcji to figurki historyczne, dlatego na nich się skupię. Niekwestionowanymi liderami są: 1. figurki braci Perry (ex GW) - piękne rzeźby i zgodność historyczna. Tworzę kolekcje do Wojny Dwóch Róż w całości z ich modeli i z jakości wykonania jestem bardzo zadowolony. 2. Victrix - cudowne modele antyczne. Malowałem greckich hoplitów oraz łuczników i to nie będzie koniec :) 3. Agema Miniatures, Artizan Design, niektóre wzory Warlord Games. Także bardzo ładne figurki historyczne. Jestem zwolennikiem ładnych modeli (jak na kolekcjonera przystało). Rynek, szczególnie historycznego wargamingu, rozrósł się ostatnimi laty i można przebierać w szukaniu "tego czegoś" czym dla mnie jest jakość wykonania figurki.
Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?
MichałMoim ulubionym wirtualnym sklepem jest http://battle-models.com/. Posiadają bogaty (naprawdę ogromny!) asortyment figurek ( fantasy, s-f, historyczne...), podstawek i akcesoriów modelarskich. Właściwie mam możliwość zamówienia dowolnych zestawów z figurkowego uniwersum ( poza Games Workshop) , z której korzystam wyjątkowo często. Dodatkowo, buszuję na aukcjach internetowych, łowiąc co ciekawsze historyczne modele w skali 28mm. Niekiedy można znaleźć wiele ciekawych aukcji za przysłowiowe grosze. Co do stacjonarnego sklepu to prym wiedzie u mnie stołeczny Wargamer, w którym od ręki mogę zapatrzyć się w historyczne blistery i boxy. Cenie sobie także możliwość otworzenia pudełka i „wymacania” ramki z figurkami. Za dużo razy dałem się nabrać producentom figurek- jeżeli zdjęcie na stronie jest niewyraźne albo małe, nie dające się powiększyć, znaczy to że coś może być nie tak. I faktycznie tak jest! Muszę kiedyś zrobić wpis odnośnie zestawów, które kupiłem i których nigdy nie pomaluję ( choć zacząłem i po jakimś czasie rzucałem „figurki” o ziemie:) , gdyż są tak szpetne, niewymiarowe i jakością wykonania poruszające się z 30 lat wstecz.
W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
MichałWłaściwie to wszystkie historyczne – SAGA ( czasy wikingów oraz odmiana w realiach wypraw krzyżowych), Ronin (feudalna Japonia, samurajowie), Bolt Action (II Wojna światowa), Warhammer Ancien Battles (Rzymianie, Galowie, Grecy)... Z biegiem lat, z dużych armii przenoszę się na "skirmishe". Mam też kilka planów na nowe drużyny do MoRdheim oraz Warheim (sentyment do młotka nie umiera).

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
MichałHistoryczne gry bitewne są chyba jednak stosunkowo młode (te 28 mm które zbieram i w które gram) i nie ma problemu ze zdobyciem modeli limitowanych. Z innej beczki, marzy mi się kilka starych modeli krasnoludów GW :)
W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
MichałW WFB 6-7 ed. Krasnoludami albo Wysokimi Elfami, ale nie mam już armii :)
W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
MichałChyba nie ma takiej gry, z tych co grałem.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
MichałNajbliższa "jeszcze" akceptuje, ale coraz częściej muszę wracać przed listonoszem albo figurki na adres pracy zamawiać ;) 
Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
MichałOd kilku dobrych lat nie uczestniczę w turniejach czy konwentach z grami. Jestem zwolennikiem klimatycznych gier domowych, ewentualnie wśród takich samych klimaciarzy jak ja. Najlepiej wspominam jeden z Eastern Europe Grand Tournament, z bodajże 2004 roku. Miłe spokojne bitwy, także z osobami z zagranicy - bez spiny, na luzie, klimat i radość z gry. Lata 2000-2004/5 należały do bardzo aktywnych pod względem mojego „życia turniejowego”. Odbywały się wtedy (teraz czasem też) turnieje w szkole na ul. Narbutta w Warszawie. Inkwizycje, Wielkie Inkwizycje i inne imprezy jak np. Wojenne Młoty. Grałem wtedy z wieloma ciekawymi graczami ówczesnej sceny battlowej - Biluś z warszawskiego Inkwizytora, postać legenda i najbardziej niechciany oponent. Grałem też z Latającym Cyrkiem Bretońskim Artura Szyndlera. Rycerze na samych pegazach. I dużo, dużo innych. Milej wspominam poszczególnych graczy klubowych z Inkwizytora, Wartribe'a (do którego należałem), Overruna czy legionowskiego Earthquaker'a z którymi grywałem, niż sam wyłaniający się później światek Warhammera turniejowego.
Jakie masz plany malarskie na najbliższą przyszłość?
MichałW moim przypadku przyszłość to jedna wielka niewiadoma. Inspiruję mnie naprawdę wiele rzeczy, które chciałbym urzeczywistnić pod postacią figurek. Żeby nie być gołosłownym- ostatnio czytałem kilka książek o tematyce związanej ze starożytnym Rzymem i w mojej kolekcji pojawili się gladiatorzy, Legioniści Cezara, kilku bohaterów i malowany właśnie oddział rzymskich jednostek pomocniczych Auxilia. Z drugiej jednak strony, miewam spontaniczne pomysły jak np. wiktoriańska banda typów spod ciemnej gwiazdy, której urzekły mnie figurki. Podobnie było z modelami Wojowniczych Żółwi Ninja. Na pewno w zbliżających się miesiącach (latach?) skoncentruje się na kolekcjonowaniu i malowaniu tego co już mam z:
- Czasów starożytnego Rzymu z epoki wczesnego Cesarstwa, Wojen Cezara i Republiki- to trzy różne okresy z zupełnie różnymi, pięknymi figurkami. Do tego dodam pewnie najemne jednostki Germańskiej jazdy, balearskich procarzy i zobaczymy co jeszcze).
- Galijskich Celtów. Posiadam już bogatą kolekcję, porównywalną do 2000 pkt armii do młotka. Do pomalowania zostało mi dosłownie kilka rzeczy. A do kupienia jazda galjska.
- Starożytnej Grecji. Uwielbiam widok greckiego Hoplity, z pięknie zdobionym hełmem i tarczą. Dlatego przygotowuję i także w międzyczasie maluję kolejne oddziały z sojuszu Ateńsko-Spartańskiego.
- Klimatów słowiańsko-nordyckich. Powiększę na pewno moje siły Jomswikingów i Wikingów do SAGI. Figurki Jomsborczyków bohaterów są już w drodze :)
- Wojsk Polskich wczesnych Piastów. Przeczytałem również niedawno kilka publikacji na temat początków państwa Polskiego i Gra o Tron wysiada. Nasi książęta i królowie z dynastii Piastowskiej to wdzięczny temat na książki pełne bratobójczych wojen, intryg, morderstw i jako kolejny projekt figurkowy :)
- figurek, które posłużą mi do stworzenia bandy Imperialnej do MoRdheimu oraz krasnoludów do FrostGrave'a. Szczegóły za czas jakiś na blogu, gdyż figurki już są, bądź zaraz dojadą:) I to pewnie nie koniec. Nie wiem co za tydzień urodzi mi się w głowie, a mam jeszcze plany co do sił Heskich na potrzeby klimatów Muszkietu i Tomahawku czy Gotów do SAGI. Dodatkowo możecie się spodziewać całych hord pojedynczych modeli związanych z powyższymi planami lub wręcz przeciwnie:)

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
MichałChciałbym dalej malować, czerpać z tego radość i umieszczać wpisy na DwarfCrypt.
Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
MichałDan Simmons "Terror" - XIX wieczny skirmish. Ocalali marynarze z ekspedycji badawczej vs bestia i zjawa z eskimoskiego folkloru.
Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
MichałCo myśli o kontrowersyjnym systemie bitewnym bez punktów, którego nazwy nie wymieniłem ani razu na blogu :) ?

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
MichałZ chęcią bym poczytał o którymś z pomysłodawców projektu, ale również o którymś "starym wilku wargamingu" :)
A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?
MichałDzięki wielkie za zaproszenie! Mówcie także o DwarfCrypt- dobrze lub źle, ale pamiętajcie nazwę bloga :)
Tutaj możesz odpowiedzieć na pytanie, którego nie zadaliśmy:
MichałAge of Sigmar. Pierwszy raz chyba wymieniłem to nowe (roczne) dziecko Games Workshop. Nie grałem i grać nie zamierzam, więc wypowiem się tylko co do ogólnego „Wooow”.
Po zabiciu Warhammera jaki towarzyszył mi przez połowę życia obraziłem się na GW i nie zamierzam im wybaczyć - bo i czego? Nowego świata - robionego na wzór światów połączonych portalami niczym w mitologii Nordyckiej (tak, tak Stary Świat to kopia naszego świata z mixem mitologii oraz legend , ale jakoś mi nie przeszkadzało to. Ba, nawet mi się podobało i byłem zachwycony brudnym niebezpiecznym Starym Światem - pewnie to przez rpg'owe początki). Także nowy fluff nie przemawia do mnie. Wolę Mitologie Germańską i ... Marvelowego Thora. Dla mnie ludzie, elfy, krasnoludowie i reszta żyją w Imperium, Górach Szarych , lesie Loren itd. a nie w innych wybujałych światach. Pozostaję w klimacie MoRdheim/Warheim FS.
Inną kwestią są nowe, drogie figurki. Może i to cudnie technicznie i jakościowo zrobione, ale dla mnie bez duszy i na modłę hiper ultra heroic fantasy. A takiego stylu nie lubię. Nawet grając długie lata w WFB szukałem tego balansu i „prawdopodobieństwa” w wyglądzie figurek fantasy. Czyli w skrócie - niech ten elf ma dwuręczną broń, ale niech nie będzie ona 3 razy taka jak on, bo jej rzeczywiście by nie podniósł i nie machał nią.
Wielu osobom jednak się podoba ten nowy twór i stylistyka i dobrze. Każdy może sobie wybrać w co chce grać i tak jest najuczciwiej:) U mnie nie uraczycie klimatów AoS. Prędzej z sentymentu zrobię sobie kolekcjonersko armię na zasadach 6 lub 7 edycji :))
Dziękujemy za wywiad. Życzymy Wam wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujecie!

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.

...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Między Młotem a Kowadłem... - Inkub!

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie TUTAJ.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem drugiego odcinka jest Inkub, który od marca 2010 roku prowadzi blog Wojna w miniaturze.


We wstępie do poprzedniego wywiadu z Hakostwem zdradziłem wam, że Kapitan Hak i Skavenblight są osobami odpowiedzialnymi za mój powrót do Mordheim, co spowodowało powstanie Warheim FS oraz założenie Danse Macabre. Natomiast bohater dzisiejszego wywiadu jest odpowiedzialny za moje zainteresowanie grami fabularnymi, a później grami bitewnymi. W latach 90-tych, w czasach gdy dostęp do sieci był dobrem ekskluzywnym, a nie codziennością to właśnie lektura artykułów publikowanych w czasopiśmie Magia i Miecz rozpalała moją wyobraźnie i pobudzała do działań związanych z grami fantastycznymi.


A więc z tym większą przyjemnością zapraszam do lektury wywiadu, który wspólnie z Maniexem przeprowadziliśmy z Inkubem, gospodarzem bloga Wojna w miniaturze.


Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:


Nim przejdziemy do wywiadu szanowne państwo-draństwo włączy sobie wybrany przez Inkuba teledysk.


Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
Inkub: Hmm... Pierwsze spotkanie to jakaś króciutka migawka w jakimś starym Teleranku, gdzie pokazywano warszawski klub graczy i malowane przez nich figurki. To były lata osiemdziesiąte, gdzieś - zapewne - połowa. A takie bezpośrednie, namacalne spotkanie to już rok 1991, pierwsze oglądanie i czytanie podręcznika do WFB 3. edycji. W tym samym roku kupiłem swoje pierwsze figurki Citadel i tak - w dużym skrócie - się to zaczęło. Ale wcześniej, jeszcze w latach osiemdziesiątych, wymyślaliśmy z bratem rozmaite gry o zbliżonej tematyce - czy to planszowe z żetonami, czy też bawiliśmy się plastikowymi żołnierzykami i "terenem" zrobionym z kartonu:).
Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
Inkub: Początek mojej aktywności blogowej to 8 marca 2010 r. Po ośmiu latach figurkowego uśpienia postanowiłem wrócić do hobby. Zmieniły się trochę moje warunki mieszkaniowe, miałem ciut więcej miejsca, brakowało mi malowania. Stwierdziłem wtedy jednak, że na gry fantasy nie mam ochoty - zająłem się grami historycznymi. Początkowo wpisy o ich tematyce stanowiły zdecydowaną większość na blogu, z czasem jednak wróciłem do Warhammera i gier fantastycznych. Obecnie to one dominują, a jedyną rzeczą historyczną, jaką obecnie robię (z pewną przerwą) to armia amerykańskiej piechoty morskiej do gry "Bolt Action" w 28 mm. Historycznych gier nie zarzucam jednak całkowicie. Mam kilkanaście niepomalowanych armii w skali 15 mm, jedną czy dwie w 20 mm i chęć na coś kolejnego w 28mm. Na razie skupiam się jednak na fantastyce, choć coraz częściej myślę o ponownym pomalowaniu jakiegoś 15mm drobiazgu..
Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
Inkub: Wybrałem bloggera ze względu na jego łatwość obsługi i popularność. Od razu wiedziałem, że nie chcę żadnej polskiej platformy ze względu na ich niszowość i efemeryczność. Dziś, z perspektywy czasu i bogatszy o sześć lat doświadczenia, gdybym wiedział, że chcę prowadzić bloga aktywnie i nieco poważniej, wybrałbym zapewne Wordpressa i własny serwer.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
Inkub: Jak często sprawdzam licznik... Hmmm... Co najmniej raz dziennie, choć najczęściej rzucam okiem tylko na grafikę na blogu. Szczegółowe statystyki sprawdzam rzadziej - raz na tydzień, może dwa. Miewam napady jakiejś manii statystycznej, gdy śledzę odwiedziny bardzo dokładnie, kilkanaście razy dziennie sprawdzając co, gdzie, kto i jak, ale zazwyczaj jest tak, jak napisałem wcześniej. Korzystam głównie z usługi MyStats, na Google Analytics wchodzę dość rzadko, choć ich wskaźniki są zazwyczaj nieco wyższe.
Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
Inkub: Tak, śledzę polską blogosferę, staram się zaglądać na większość blogów, najczęściej, oczywiście, na te, które mam w blogrollu na swoim blogu. To, po prostu, bardzo szybkie, widzę kiedy pojawiło się tam coś nowego. Do blogrolla dołączam te blogi, które mi się podobają - ze względu na zawartość, zdjęcia, tematykę. Komentuję obecnie nieco rzadziej niż kiedyś, niemniej jednak nadal to mi się zdarza.
Swojego bloga prowadzisz od wielu lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?
Inkub: Poziom komentarzy wydaje mi się niezmienny. Najwięcej jest takich, które najmniej wnoszą (świetnie, doskonale, itd.). Bez bicia przyznam, że i ja najczęściej chyba piszę właśnie takowe. Niemniej jednak najbardziej cenię te komentarze, po których mogę napisać coś od siebie - pytania, polemiki, porady, itd. Po prostu, dzięki nim rozwijam albo blog, albo swoje umiejętności. Lubię też komentarze krytyczne - z tych samych powodów, choć - rzecz jasna - niekoniecznie muszę się z nimi zgadzać.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Inkub: Nie, nie mam takiego, który szczególnie zapadłby mi w pamięć.
Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Inkub: Do moich ulubionych blogów w polskiej blogosferze należą GitGames (o RPG), blogi prowadzone przez Was (Maniexite i Danse Macabre), Bitewny Zgiełk. Lubię też zaglądać na blogi Rafała Maja, C'tana, kilku innych osób. Takich blogów jest sporo więcej, ale mam słabą pamięć do nazw. Generalnie można przyjąć, że zaglądam - regularnie - do jakichś 70% wszystkich blogów, które przewijają się w blogrollu Miniwojny.  Z blogów zagranicznych najczęściej wchodzę na te, które dotyczą Oldhammera - Realms of Chaos 80s podoba mi się chyba najbardziej, choć trzy czy cztery inne o tej tematyce cenię równie wysoko. Śledzę także bardzo wnikliwie blog Roba Hawkinsa, znakomitego malarza figurek i jeszcze lepszego twórcy makiet do gier - ma świetne wpisy pokazujące dokładnie co, jak i dlaczego robi.
Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
Inkub: Staram się wygrzebać co najmniej godzinę dziennie (a raczej późnowieczornie) na rzeczy związane z malowaniem. Nie zawsze mi to wychodzi, ale zdarza mi się to nadrabiać potem kilkugodzinną sesją nocną. Pomaga w tym, rzecz jasna, miejsce do pracy. Mam swój warsztat, niewielki pokoik na poddaszu, gdzie mam stanowisko do pracy, malowania, półki z moimi zbiorami, dziesiątki pudeł i regałów z figurkami, książkami i pismami. Tak, wiem, pod tym względem jestem szczęściarzem. Mam tam też całkiem spory bałagan. :)

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
Inkub: Jeśli chodzi o figurki, jestem zdecydowanie człowiekiem, który sprzedał duszę Games Workshop - przynajmniej w przypadku figurek sci-fi i fantasy. Jeśli chodzi o gry historyczne, tu firm, których produkty mi się podobają, i które kupuję lub kupowałem, jest znacznie więcej. W przypadku farb nie mam takich ograniczeń. Kupuję najwięcej Citadel i Vallejo, ze względu na ich szeroką dostępność, niemniej jednak w warsztacie posiadam materiały malarskie bardzo różnych firm.
Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
Inkub: Hmmm... Obecnie jestem bardziej kolekcjonerem (kilogramy ołowiu i plastiku, dziesiątki kilogramów papieru), potem modelarzem, a na końcu graczem. Z chęcią jednak zmieniłbym kolejność na następującą: gracz, modelarz, kolekcjoner.
Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
Inkub: Do malowania najbardziej inspiruje mnie granie. Każda rozgrywka kończy się co najmniej paroma dniami intensywnego malowania - czyli przyjemne z pożytecznym. Duże wrażenie wywierają też na mnie zdjęcia doskonale pomalowanych figurek. Wyobraźni używam do modyfikowania firmowych schematów, choć szczerze powiem, że w przypadku miniaturek osadzonych w firmowych światach, mocno i dokładnie opisanych, staram się raczej trzymać malowań "oficjalnych". Dużą uwagę zwracam też na kolory i wzory w przypadku malowania figurek historycznych. Zdarzało mi się szukać po kilka godzin informacji na temat poprawnych kolorów lub detali wyposażenia miniaturek tego rodzaju.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
Inkub: Nie mam takiej. Jeśli mam na to ochotę, kupuję ją jeszcze raz, ewentualnie zmywam stare malowanie, jeśli mi przestało odpowiadać. Ogólnie jednak nie mam potrzeby malowania kilkukrotnego tych samych figurek - najwyżej, żeby lepiej dostosować jej wygląd do wyglądu ewentualnych towarzyszy z armii.
Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
Inkub: Nie cierpię malowania figurek metalowych, złożonych z kilku elementów - szczególnie małych - dobrym przykładem są miniaturki do Infinity. Ciężko się to maluje przed złożeniem - często nie jest to w ogóle możliwe. Po pomalowaniu zaś części nie pasują do siebie, wymagają domalowywania, dopasowywania. Koszmar.
W twojej kolekcji znajduje się sporo modeli, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
Inkub: Jeśli liczyć wszystkie figurki, jakie mam w domu, pomalowane i niepomalowane, to ich liczba idzie w tysiące. Tych pomalowanych mam jednak znacznie, znacznie mniej. Duża część tych najstarszych to miniaturki, jakie dostałem w prezencie podczas mych wizyt w Games Workshop, ale zdecydowana większość to zakupy robione na przestrzeni ostatnich ponad 20 lat.
Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
Inkub: Dotychczas figurki kupowałem najchętniej w zaprzyjaźnionych sklepie hobbystycznym w mojej miejscowości. Niestety, właśnie się zamknął. Na szczęście mam jeszcze zapasowego dostawcę figurek w przyzwoitych cenach. Akcesoria modelarskie kupuję również dość często na allegro - wygodne, dostawa do domu, niezłe ceny :) Część figurek, zwłaszcza historycznych, sprowadzałem z zagranicy, najczęściej bezpośrednio od wydawcy.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?
Inkub: Warhammery w obu odsłonach.
Którą edycję WFB i WH 40k uważasz za najlepszą?
Inkub: Pod względem zasad nie mam ulubionej. Najwięcej grałem w 4. i 5. W obu tych grach cenię je za klimat, uniwersum, świat. Zasady są dla mnie rzeczą wtórną, nie toczę o nie bojów specjalnie, nie przeszkadzają mi specjalnie. Być może dlatego, że słabo też je pamiętam. W gronie, w którym gramy, znany jestem z tego, że nie mam większego pojęcia o zasadach. To też, oczywiście, kwestia tego, że gram relatywnie rzadko. Natomiast jeśli chodzi o sam fluff - dla mnie kwintesencją tego, co lubię w Warhammerze jest edycja 3 i częściowo 4, wzbogacona dodatkami do WFRP z tego samego okresu.
Jak oceniasz poszczególne edycje gry Warzone (poproszę o maksymalnie subiektywną odpowiedź)?
Inkub: Ciężko mi powiedzieć. Większą styczność miałem tylko z pierwszą - pracowałem zarówno przy jej wersji oryginalnej, zwłaszcza dodatkach, jak i przy polskiej. Grałem wtedy sporo w tą grę, uważałem ją za interesującą. Podobał mi się fluff gry, szczególnie ten mocno rozbudowany, dostępny w dodatkach do gry RPG Mutant Chronicles. Niespecjalnie podobały mi się figurki, zwłaszcza te wydane w końcowym okresie 1. edycji. Z późniejszymi edycjami nie miałem żadnego kontaktu aż do edycji obecnej, produkowanej przez Prodos Games. Tu, z kolei, mogę oceniać wyłącznie figurki. Znaczna ich część mi się podoba, choć ogólnie prezentują estetykę daleką od tej, jakiej szukam w figurkach. Niemniej jednak widać, moim zdaniem, ich poprawiającą się jakość projektów i wykonania.

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
Inkub: Hmm.... Nie mam jednej szczególnie ulubionej. Ale chciałbym mieć wszystkie modele do Undeadów wydane do wszystkich edycji Warhammera, począwszy od 1985 r. Trochę mi jeszcze brakuje. :)
W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
Inkub: Z przyjemnością wróciłbym do gier fabularnych, luźnego spotykania się na piwo i opowieści, chętnie w klimacie Warhammera lub w grze Pendragon. Niestety, brakuje na to czasu.
W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
Inkub: Nie mam najmniejszej chęci zagrać w AD&D :) Natomiast co do bitewnych - lubię grać z określonymi ludźmi, z nimi mogę zagrać, praktycznie, we wszystko. Dla mnie liczy się towarzystwo i zabawa, nie mam spinki na wygraną, nie muszę zwyciężyć za wszelką cenę.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
Inkub: Żona... Niegdyś bardzo pozytywnie, obecnie ciut mniej. Przeszkadza jej teraz zarówno wielkość i liczba "moich zabawek", jak i czas spędzony przy pędzlach i przed komputerem. Starszy syn... Przez chwilę wydawało się, że się wkręci, ale jednak nie, nie załapał bakcyla. Młodszemu jest to obojętne. "O, fajna figurka" :) Natomiast moi rodzice nadal, od wielu lat, zresztą, uważają, że jestem niedorosłym dzieciakiem bawiącym się żołnierzykami.
Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
Inkub: Od wielu lat nie jeżdżę już na żadne konwenty ani turnieje. A gdybym jeździł, to raczej towarzysko, spotkać się ze znajomymi i pogadać.
Jakie masz plany malarskie na najbliższą przyszłość?
Inkub: Plany malarskie. Jak zwykle, nic mi z nich nie wychodzi. Ale snując wodze fantazji - armia Word Bearers z czasów Herezji Horusa - to jest, generalnie, obecnie priorytet. A poza tym - jak zwykle, rozbudowa undeadów :) Chciałbym też dokończyć z dawna "niemal" ukończoną armię Karolingów i Normanów do DBA. 
Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
Inkub: W tym samym miejscu, otoczony powiększoną znacznie kupką figurek, książek i pism, z nieznacznie powiększoną liczbą pomalowanych miniaturek w kolekcji:) Szczerze mówiąc, zaczynam dostrzegać już upływ czasu, uświadomiłem sobie, że z pewnością nie pomaluję już wszystkiego, co chciałbym mieć pomalowane. I trochę tego żałuję.

Młodsi wyWrotowcy być może nie zdają sobie sprawy ale w czasach przed internetem, to znaczy w latach 90-tych ubiegłego wieku, byłeś stałym współpracownikiem oraz redaktorem Magii i Miecza, pismo które dla wielu graczy było jedynym źródłem informacji o RPG i grach bitewnych, który okres swojej pracy w Magii i Mieczu uważasz za najciekawszy lub najbardziej satysfakcjonujący i dlaczego?
Inkub: Miło wspominam całą swoją przygodę związaną z wydawnictwem MAG, publikującym Magię i Miecz. Mój pierwszy artykuł ukazał się w tym piśmie w 3. numerze, a kontakty z Jackiem Rodkiem, który był spiritus movens całej inicjatywy, miałem od momentu przygotowania numeru 1. Osobiście to właśnie te wczesne miesiąca i lata działalności MAGa wspominam najmilej. Pierwsze wyzwania związane z wydawaniem gier, ich tłumaczeniami, redakcją i prowadzeniem pisma. Zapewne oceniam to przez różowe okulary wspomnień, niemniej jednak był to dla mnie fantastyczny okres. Nowe znajomości, mnóstwo inspirujących osób, dużo grania, wyjazdy, konwenty, turnieje. Działo się. :)
Praca przy którym podręczniku/grze dała Ci najwięcej satysfakcji?
Inkub: Warhammer. Zdecydowanie, cała linia wydawnicza, nad którą sprawowałem opiekę.
Który podręcznik/gra sprawiła najwięcej problemów?
Inkub: Główny podręcznik do Warhammera, do którego tłumaczenie kupiono od osoby uczącej się języka w trakcie przekładu. Wydawało się, że dzięki temu uda się przyspieszyć wydanie WFRP po polsku, tymczasem przyczyniło się to dużych opóźnień publikacji. Język tego tłumaczenia był koszmarny, zęby połamało na nim kilku redaktorów, a efekt, który pojawił się w końcu w druku, miał bardzo, bardzo mało wspólnego z tym, co otrzymaliśmy początkowo do pracy.

Czy chciałbyś jeszcze kiedyś wydać grę w Polsce, a jeśli tak, to jaką?
Inkub: Zastanawiałem się nad tym wielokrotnie. Nawet niezbyt dawno, ostatnio. Sądzę jednak, że nie ma na to większych szans. Nie mam na to środków finansowych. Gdybym jednak nimi dysponował, przymierzyłbym się do polskiej edycji Warmachine/Hordy. Z prostego powodu - to duży, znany system, obecny już na rynku polskim, byłaby jakaś baza, na której można byłoby budować przyszłą popularność systemu. Najchętniej jednak opublikowałbym coś własnego, z tym że z punktu widzenia prowadzenia jakiegokolwiek biznesu, nie ma to większego sensu. Zbyt mały rynek. Z przyjemnością przetłumaczyłbym też Frostgrave.
Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
Inkub: Myślę, że World of Warcraft miałaby niezłą siłę rażenia - choć to pomysł chyba ciut spóźniony. Na rynku są dziesiątki naprawdę dobrych gier, opartych na książkach i filmach. Myślę, że obecnie każdy znajdzie coś dla siebie.
I dwa pytania od Kapitana Haka i Skavenblight, którzy byli bohaterami poprzedniego wywiadu: Jak znajdujesz i rozplanowujesz sobie czas poświęcany na hobby?
Inkub: Krótko śpię. I wspomniana godzina dziennie, codziennie:) Staram się dbać, by każdego dnia znaleźć ją na hobby. Nie zawsze się udaje, niemniej jednak średnia wychodzi mi co najmniej godzinę na dzień.

...oraz: Co sądzisz o grze Age of Sigmar?
Inkub: Krótko. Podobają mi się, ogólnie, zasady. Mają parę punktów wymagających dopracowania, nie są jednak prostackie, wbrew licznym zarzutom. Z przyjemnością powitam jednak dodanie systemu punktowego do systemu. Natomiast świat... całkowicie nie moja bajka. Niewiele w nim, dla mnie, magii poprzedniego świata Warhammera. Generalnie dość podobają mi się, natomiast, figurki. Nie mówię tu o tych olbrzymich, jak Archaon na monstrualnym wierzchowcu, ale o tych przedstawiających bohaterów mniejszej rangi i zwykłych wojowników. Z dotychczas wydanych nowości najbardziej podobają mi się orki, czy jak tam się one teraz nazywają. Chaos też miał co najmniej połowę doskonałych nowych figurek.
Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
Inkub: O początki. :) Lubię wiedzieć, jak ktoś zaczynał swoją przygodę z bitewniakami.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
Inkub: Nie wiem, do kogo już zwrócono się z prośbą o wywiad. Chętnie jednak przeczytałbym co mają do przekazania Fireant (dlaczego tak często i na długo znika) lub Piotrek z Wargamingu historyczno-fantastycznego.
A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?
Inkub: Jestem mało ciekawym obiektem wywiadów, zadaliście chyba dość wyczerpujące pytania. :)
Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.

...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?